Kategorie: Wszystkie | Było minęło | Dostępne | Kontakt | Minerały | Z innej beczki
RSS
poniedziałek, 31 grudnia 2012

Marzenie moich bezsennych nocy - połyskujące wszystkimi kolorami tęczy naturalne kwarce :). Przyjechały dzisiaj ;). Szlif serduszka, cudownie fasetowany. I do tego kolor fire rainbow...

Gdybym miała wybrać biżuterię na Sylwestra, to tylko z takich cudeniek. Wszystkie kryształy Swarovskiego mogą się schować ;).

www.antilae.pl



niedziela, 30 grudnia 2012

Te kwarce są przykładem kamieni, które można oglądać godzinami :). Naturalne, cudownie przezroczyste, ogromne 14x18-20mm, owalne i nieziemsko fasetowane. Do tego ten przepiękny odcień różu. Czekałam na nie ponad dwa miesiące i to wyjątkowo nie dlatego, że sprowadzałam je z końca świata, ale sprzedawca jest młodą mamą i ma z założenia gargantuicznie długie terminy wysyłki ;). Rekompensuje to konkurencyjnymi cenami, tanią wysyłką i nieziemskim asortymentem. Póki co celebruję ich posiadanie w szkatułce, ale może kiedyś i na nie przyjdzie pora :).

www.antilae.pl



sobota, 29 grudnia 2012

 

Romantyczne kolczyki utrzymane w słonecznej kolorystyce złamanej czernią. Niewielkie oponki fasetowanego jadeitu zostały ozdobione kuleczkami gładkiego i fasetowanego żółtego jadeitu, kuleczkami czarnego onyksu, oponkami fasetowanego kamienia księżycowego oraz wplecionym między minerały srebrnym kwiatkiem. Góra kolczyków domknięta mniejszą oponką jadeitu w tym samym kolorze co centralny kamień. Kolczyki zawieszone na przedłużających plecionych kółeczkach, na dużych sztyftach typu łezki.

Kolczyki mają już nową właścicielkę :).

 

 

 www.antilae.pl



Kolejna porcja cudnych oponek, tym razem w niemal wszystkich kolorach tęczy :). Większość pochodzi z jednej gigantycznej dostawy sprowadzonej ze Stanów, na którą czekałam ponad trzy tygodnie i która została obłożona gigantycznym cłem, gdyż sprzedawca na etykiecie paczki umieścił cenę kamieni sprzed rabatu, który otrzymałam. Wprawdzie sumarycznie wyszło na zero, ale poczucie braku sensu tej opłaty nadal pozostaje :).

Naturalny turkus klasy AAA - rondelki 4mm, przepiękne.

Kwarc tęczowy klasy AA - oponki 3,5-4mm.

Kwarc multikolor. Absolutnie obłędny :). Klasy AAA 4-4,5mm.

Różowy topaz mystic o niesamowitym połysku klasy AAA - 4mm.

Nieco większy peridot - fasetowane oponki klasy AAA - 5mm.

Czarny jak czarny diament, z powłoką mystic spinel klasy AAA - 3,5 - 4mm.

Purpurowy ametyst klasy AAA - 3,5-4mm, cudownie fasetowany i błyszczący.

Błękitny labradoryt, dość spory 4,5-5mm, klasy AAA.

 

 

 

 

 

 

 

 

www.antilae.pl



piątek, 28 grudnia 2012

 

Jeden z bardzo dawnych projektów. Osobiście uwielbiam długie, bogate, romantyczne naszyjniki wyplecione z masy minerałów i srebra, mam ich nawet kilka w swojej prywatnej kolekcji.

Tym razem ogromna kula fasetowanego kryształu. Idealnie przezroczysta i pięknie fasetowana. Do tego długi łańcuch, w który wplecione zostały oponki arbuzowego kwarcu, długie perły biwa, perełki słodkowodne i duże perły czarne. Sam kryształ ozdobiony dużymi perełkami keshi z centralnie umieszczonymi malutkimi perełkami słodkowodnymi, oraz brioletkami kwarcu arbuzowego.

Naszyjnik ma już swoją nową właścicielkę.

 

 

www.antilae.pl



czwartek, 27 grudnia 2012

Do oponek w mojej pasji zbieractwa przekonałam się dość późno. Na krajowych portalach i w sklepach z minerałami oponki dobrej i bardzo dobrej jakości są relatywnie bardzo drogie, więc zamiast 10 oponek za parę złotych wolałam zawsze kupić jakiś większy kamień o szlifie, którego wcześniej nie posiadałam. Kiedy zaczęłam sprowadzać kamienie z dalszych zakątków świata okazało się, że jeżeli kupi się ich dostatecznie dużo i do tego w promocji, ich cena przestaje aż tak bardzo porażać, a możliwość wybierania ze 100 kolorów, kiedy dobiera się dodatki do kamienia centralnego na przykład w kolczykach daje adekwatną do ilości posiadanych oponek frajdę :).

Aktualnie mam w swoich zbiorach niemal setkę odmian, rozmiarów, kolorów i szlifów. Niektóre posiadam wyłącznie w ilościach aptekarskich ;), ale część takich, od których nie można oderwać oczu posiadam całe sznury, a ulubionych nawet po sznurów kilka.

Tym razem kilka sznurów z jednej przesyłki. W oponkach oczywiście mistrzami są fabryki w Indiach i stamtąd też można sprowadzić te najlepszej jakości, z oryginalnych minerałów i w dobrej cenie. Karneol 4-5mm, doskonałej jakości i w cudownym odcieniu pomarańczy. Kwarc mistyczny w bardzo trudnym do dostania odcieniu neon-orange. Kwarc mistyczny 3,5-4mm średnicy w kolorze szmaragdowym z powłoką mystic. Oponki cudownie jasno-zielonego, doskonałej jakości frenitu - spore oponki 4,5mm. I na deser nieziemskie oponki kwarcu krystalicznego z powłoką mystic tęczową, 3,5-4mm średnicy, super jakości, doskonale sprawdzające się w niemal każdej konfiguracji kolorystycznej.

 

 

 

 

 

 

 www.antilae.pl



wtorek, 25 grudnia 2012

 

Kolejny projekt z kwiatkami. Tym razem w roli głównej 12mm oponki fasetowanego, jabłuszkowego jadeitu. Kolczyki utrzymane w słodkiej, romantycznej stylistyce. Kamienie ozdobione kuleczką gładkiego, czarnego onyksu, malutkimi perełkami słodkowodnymi, oponkami fasetowanego chalcedonu w kolorze miodowym, oraz płaską perełką keshi w kolorze biało-perłowym. Dodatkowo miedzy minerały wpleciony srebrny, ręcznie wykonywany kwiatek. Góra kolczyków domknięta oponką doskonałej jakości fasetowanego cytrynu. Kolczyki zawieszone na dużych, eleganckich, otwartych biglach w formie dużych kropli. Wszystkie dodatki srebrne próby 925.

Waga jednego kolczyka 5,1g.

Długość kolczyków od szczytu bigli 4,8 cm.

 

www.antilae.pl



niedziela, 23 grudnia 2012

 

 

Na prawdziwie czerwone, naturalne, pięknie fasetowane kwarce klasy AAA długo polowałam. Albo lampa błyskowa aparatu powodowało, że coś co na zdjęciu wyglądało na czerwone w rzeczywistości przychodziło rubinowe, albo w kolorze granatu, albo kwarce były takiej sobie klasy, albo rozmiar i kształt nie były odpowiednie. I wreszcie udało mi się dostać obiekt moich marzeń :). Do tego pełniutki sznur za nieziemską cenę :).

W efekcie już dzień po otrzymaniu przesyłki z kamieniami powstały ekskluzywne, widowiskowe i kolorystycznie do schrupania kolczyki, których sercem są właśnie 15mm, klasy AAA naturalne kwarce. Kamienie ozdobione oponkami fasetowanego, również czerwonego kwarcu, oraz mniejszymi oponkami fasetowanego labradorytu mystic. Całość zawieszona na młotkowanych, srebrnych kołach. Kamienie oplecione srebrnym drutem.

Leciutkie - waga jednego kolczyka 3,4 g.

Długość od szczytów sztyftów 3,9 cm.

 

 

 

www.antilae.pl



sobota, 22 grudnia 2012

 

Ogromny plaster polerowanej skamieliny nabyłam dawno temu razem z innymi pięknymi kamieniami naszyjnikowymi. Długo czekał na swoją premierę, aż w końcu trafił do bardzo klasycznego naszyjnika utrzymanego w zimowej, delikatnej kolorystyce. Kamienie okalające główny koral to malutkie oponki zabójczo niebieskiego apatytu, błękitnego kwarcu neon, perełki słodkowodne o pięknym perłowym połysku w różnych rozmiarach, oraz wplecione w łańcuszek słodkowodne perełki w kolorze pawim. Całość zawieszona na srebrnym łańcuszku złożonym z kuleczek, częściowo przedłużonym wyplecionym z perełek kawałkiem.

Naszyjnik ma już nową właścicielkę :).

 

 

 

www.antilae.pl



Mimo iż do Świąt coraz bliżej miły Pan kurier zaskoczył mnie dzisiaj przesyłką. Zaskoczenie było tym większe, że kamienie zostały nadane 18tego grudnia, aż z Indii :). Widać Mikołaj wiedział, że z niecierpliwością czekam na te przepiękne kamyczki, w takim kompletnie niecodziennym jak dla mnie kolorze.

Chalcedony klasy AA. Nie dość że mają niezwykle oryginalny kształt wrzeciona, to jeszcze ten nieziemski dziko różowy kolor... Dość spore 10-12mm. Nie mogę się doczekać, aż je wkomponuję w jakieś kolczyki - oczywiście koniecznie utrzymane w dzikich kolorach ;).

www.antilae.pl



piątek, 21 grudnia 2012

Końca świata znowu nie było, więc mogę spokojnie wyjść z atomowego schronu :).

Do pereł długo nie mogłam się przekonać. Kojarzyły mi się z biżuterią mojej babci, wydawały strasznie pretensjonalne i do tego nauka odróżniania ile są warte i które warto kupić wyłącznie na podstawie zdjęcia to długa droga i masa pomyłek po drodze... Aktualnie mam dwa sprawdzone miejsca dostawy pereł o idealnej barwie, doskonałym połysku, perfekcyjnym kształcie i nieziemskich kolorach.

O perfekcyjnie okrągłych perłach może kiedy indziej, a tym razem o takich nieco niedoskonałych, przez co jeszcze piękniejszych... Pierwsze to idealnie perłowo-białe perełki guzikowe. Doskonałe do wszelakiej biżuterii gdyż pięknie się układają na szpilkach. Przecudne i takie duże. Drugie to moja miłość od pierwszego wejrzenia.. Perły barokowe o kształcie fistaszków. Nieregularne. Każda inna przez co niepowtarzalne i unikatowe. I ta pudrowo-różowa barwa i gigantyczna wielkość - 13-14mm długości. Oba sznury dopiero czekają na swoją kolej, żeby stać się częścią biżuterii.

 

 

www.antilae.pl



czwartek, 20 grudnia 2012

 

Kolejna propozycja z gładkimi jadeitami w pięknych, nasyconych, słodkich barwach. Tym razem jadeity żółte. Kamienie są pięknie polerowane, puszyste i cudownie kanarkowe. Góra ozdobiona oponkami fasetowanego zielonego peridotu doskonałej jakości, oponkami fasetowanego moonstone klasy AA i gładkimi kuleczkami granatu w kolorze wina. Do tego oryginalne prostokątne otwarte bigle.

Kolczyki mają już nową właścicielkę :).

 

 

 www.antilae.pl



 

Tym razem coś innego i dużo prostszego. Kule fasetowanego agatu smoczego, w oryginalnym kolorze szaro-czarnym, o lekko przepuszczalnej światło strukturze, otoczone kaskadą oponek przepięknego, mistycznego labradorytu. Oprawa ze srebra pokrytego 16K złotem. Proste i efektowne znalazły już nową właścicielkę :).

 

 

www.antilae.pl



środa, 19 grudnia 2012

 

Kolejny moim zdaniem bardzo udany projekt, który z jakiegoś powodu dość długo nie mógł znaleźć nowej właścicielki.

W roli głównej duże krople fasetowanego, granatowego jadeitu. Kamienie otoczone kaskadą przepięknych moich ukochanych perełek słodkowodnych w kolorze pawim, perełek keshi w kolorze pawim i zielono-niebieskim, oponek fasetowanego błękitnego apatytu w nieziemsko nasyconym kolorze i kuleczek gładkiego czarnego onyksu. Całość zawieszona na oryginalnych okrągłych, zamykanych biglach. Bardzo długie i widowiskowe. Dodatkowo między kamienie wpleciony srebrny kwiatek wykonywany ręcznie. Wszystkie dodatki ze srebra próby 925.

Kolczyki dyndają już na uszach nowej właścicielki :).

 

 

 

www.antilae.pl



wtorek, 18 grudnia 2012

Ze względu na ekstremalną cenę - do rubinów przekonałam się późno. W detalu malutka, drobno fasetowana oponka kosztuje kilka złotych, a efekt zarówno wizualny jak się na nią patrzy, jak i po wkomponowaniu w jakąkolwiek biżuterię, nie poraża w równym stopniu jak cena :). Po kilku latach zbieractwa posiadałam w swoim zbiorze 3 cm kawałek żyłki z nawleczonymi oponkami rubinu w różnych rozmiarach, wyłącznie do podziwiania.

Któregoś razu szukając kamieni na popularnym za granicą portalu z kamieniami i biżuterią w wyszukiwarce wpisałam rubiny, nie zaznaczając jednocześnie opcji - półfabrykaty. Tym samym wpadłam w kategorię gotowych produktów, której z przyczyn oczywistych zazwyczaj nie przeglądałam. I wtedy na kolana przewróciła mnie niespodzianka. Zupełnie niepozorny sprzedawca z Indii wystawiał gotową biżuterię, składającą się z monotematycznych kamieni półszlachetnych i szlachetnych. Biżuteria była prosta w formie, zazwyczaj było to 3-7 sznurów jednakowych, ręcznie fasetowanych kamyczków (cytrynów, ametystów, spineli, turkusów i... rubinów). Kamienie na pierwszy rzut oka wyglądały na ręczny, nie do końca dokładny szlif, ale cena była tak powalająco niska, plus przesyłka gratis, co u sprzedawców z Indii nie zdarza się nigdy... Nie mogłam nie spróbować :). Po trzech tygodniach czekania dotarł pierwszy naszyjnik. Trzy sznury pięknie nasyconego w kolorze, pachnącego indyjskimi kadzidełkami rubinu w formie regulowanego naszyjnika... Tego samego dnia zamówiłam drugi naszyjnik z rubinów karbowanych w formie melonów. Zanim ochłonęłam z wrażenia i podjęłam gorące postanowienie kupienia naszyjników w ilości hurtowej... sprzedawca zamknął działalność :).

Na szczęście te naszyjniki z rubinów, które zdążyłam kupić (fasetowanych i karbowanych) w porażającej cenie pozostało po dziś dzień ;). Gdybym od razu kupiła przynajmniej po dwa naszyjniki każdego typu, nie miałabym wyrzutów sumienia z ich przecięciem i przerobieniem na półfabrykaty, a tak leżą sobie rubinowe naszyjniki godne samej bogini Syrejne :). Może kiedyś nadejdzie na nie pora :).

 

www.antilae.pl



poniedziałek, 17 grudnia 2012

 

Jadeity rubinowe są bardzo wdzięcznymi kamieniami. Pasują do wielu kombinacji kolorystycznych i do tego doskonale komponują się w wydaniu romantycznym ze srebrnymi kwiatkami. Kwiatki (w szczególności te unikatowe, ręcznie wykonywane ze srebra) są moją wielką słabością...

Ten egzemplarz jest jednym z moich ulubionych. Rubinowe jadeity zostały ozdobione oponkami różowego kwarcu, atramentowego iolitu, mlecznego moonstone i kuleczkami gładkiego granatu. Całości dopełnia wdzięczny kwiatek i gładka oponka nasyconego kolorystycznie granatu domykającego całość od góry. Bigle otwarte, francuskie. Wszystkie dodatki wykonane ze srebra.

Kolczyki znalazły już swoją nową właścicielkę :).

 

www.antilae.pl



niedziela, 16 grudnia 2012

Uwielbiam ten wzór. Duży, centralny kamień, otoczony mniejszymi minerałami, może jeden lub dwa większe, domknięcie od góry gładką oponką i kaskada okalająca kamień w dół - w zależności od humoru - asymetryczna, symetryczna, lub potrójna ;).

Historia tego wisiorka jest bardzo długa. To jeden z moich pierwszych projektów, który powstał bardzo, bardzo dawno temu ale ciągle coś mi w nim nie pasowało. Wisiorek początkowo był kolczykami :). Długo zbierałam się w sobie nie mogąc podjąć decyzji co mnie w nich denerwuje, a czas mijał... Asymetria w przypadku wisiorka jest genialna, w przypadku kolczyków nie zawsze się sprawdza i po czasie zorientowałam się, że ten duży fioletowy ametyst zawieszony nad centralnym kamieniem, po powieszeniu kolczyków na uchu wygląda jakby coś się do kolczyków niepotrzebnie przykleiło ;), a do tego przez rozmiar onyksów - kolczyki były bardzo ciężkie.

Kolczyki na niemal rok trafiły do szkatułki niepewności i czekały na jakąś decyzję. Dopiero jakieś pół roku temu postanowiłam je przerobić na wisiorek i to był strzał w dziesiątkę. Nie za duży, nie za mały, w cudownej winogronowej kolorystyce, elegancki, ale jednocześnie codzienny. Znalazł już swoją nową właścicielkę :)

 

 

 www.antilae.pl



 

Kwarc jest bardzo wdzięcznym materiałem do obróbki. Masa kolorów, piękne szlify i ta niemal wzorcowa przezroczystość i do tego tysiące odcieni oponek, które można skomponować z każdym niemal kolorem kamienia wiodącego - żyć nie umierać :). Niestety im lepszy szlif i ciekawszy kolor, tym wyższa cena. A potem opisują kamień jako AAA, a przychodzi co najwyżej B+, koszty przesyłki reklamacyjnej zwrotnej za granicę przekraczają jakikolwiek sens transakcji, więc człowiek tylko popada we frustrację.

I wtedy odkryłam kwarce hydrotermalne. Z technicznego punktu widzenia są to wytwory laboratoryjne. Mam teraz nadzieję, że żaden geolog nie czyta moich ciekawostek kamienno-biżuteryjnych, bo mogę tylko podzielić się tą wiedzą tak jak sama ją rozumiem. Ponieważ w porównaniu do innych kamieni cena naturalnego kwarcu jest dość niska, tym bardziej dziwne jest, że ktoś pochylił się nad tematem jego laboratoryjnego udoskonalania. Tymczasem okazuje się, że okazy otrzymywane metodą krystalizacji z roztworu wodnego mają idealne kształty, są idealnie przezroczyste, mają idealny kolor, można tą metodą łatwo uzyskać okazy dwukolorowe, a nawet uzyskać takie odcienie, których metodami podgrzewania okazów naturalnych uzyskać się nie da.

Kwarc hydrotermalny to jak najbardziej prawdziwy kwarc. Metoda ich pozyskiwania jest odzwierciedleniem metod naturalnych i może trwać nawet rok. Skład chemiczny jest identyczny, ale podobno sprawy geolog potrafi dojrzeć w strukturze jakieś nieliczne kryształy, które w przypadku metod laboratoryjnych różnią się od naturalnych. Ponieważ większość sprzedawców nie rozróżnia w opisach sprzedawanych kwarców na całkiem naturalne i półnaturalne ;) zakładam, że każdy, który wygląda podejrzanie dobrze został jakoś sztucznie ulepszony :).

Te zostały kupione jako hydrotermalne i ich uroda nie pozostawia cienia wątpliwości, że matka natura miałaby problem z wytworzeniem podobnie przezroczystego cuda w tak nasyconym, pomarańczowym kolorze. Całości cudowności dopełnia szlif lustrzany i forma markizy (jubiler pewnie by mnie naprowadził na prostą nazywając go brylantowym albo fantazyjnym, ale pozwolę sobie pozostać przy swoim nazewnictwie :)). Można na nie patrzeć godzinami :)

www.antilae.pl



sobota, 15 grudnia 2012

 

Na początku musiałabym chyba napisać, że nie jestem przesądna ;). Z założenia wszystko próbuję wyjaśnić w sposób logiczny i naukowy. W tym jednak przypadku rzeczywiście muszę przyznać, że się poddałam... Przepiękne labradoryty w różnych ciekawych kształtach sprowadziłam z Ameryki dawno temu. Większość trafiła do prywatnej kolekcji, nieliczne które przeznaczyłam na naszyjniki szybko znajdowały swoje nowe właścicielki.

Ten okaz jest wyjątkowo piękny i posiada obłędną labradoscencję. Błękitna poświata jest widoczna gołym okiem, zarówno w świetle dziennym jak i sztucznym, pod niemal każdym kątem. Drobne rysy i nierówności tylko dodawały kamieniowi naturalnego charakteru i unikatowości. Długo układałam wokół niego różne kompozycje kolorystyczne, ostatecznie decydując się na dość oczywiste połączenie kolorystyczne z bielą pereł keshi, neonowym-błękitem apatytu, blaskiem kamienia księżycowego i jako wisienka na torcie na samym dole zawisnęła brioletka topazu mistycznego. W to dodatkowo wpleciony srebrny kwiatek i łańcuszek o dużych, masywnych oczkach. Całość tak bardzo mi się spodobała, że ten jeden egzemplarz postanowiłam zachować dla siebie ;).

Pierwsze wyjście w naszyjniku i jakby świat zaczął się rządzić własnymi prawami - zapominam kluczy, kartki z zakupami, trzy razy wracam po telefon i takie tam mało znaczące fakty, które co dziwne mnie się nie zdarzają. Po drodze same dziwne, wprawdzie drobne, ale przez to wcale nie mniej dziwne zdarzenia - pierwszy raz tyle razy na się potykam o swoje nogi i tak aż do powrotu. Kolejne wyjścia tylko upewniały mnie, że jednak coś jest gruntownie nie tak :). Namiętnie gubiłam telefon, na coś wpadałam, coś mnie zaczynało boleć i tak dalej i tak dalej... Po czwartym wyjściu, kiedy to w pracy trzykrotnie pomyliłam dokumenty, dwa razy zapomniałam o spotkaniu, a telefon zostawiłam w łazience (co może nie było aż tak tajemnicze, jak fakt - po co go w ogóle tam ze sobą zabierałam ;)) - doszłam do wniosku, że chyba pora przerwać tę przedziwną złą passę i wystawiłam naszyjnik na sprzedaż. Tak jak poprzednie labradoryty "schodziły" niemal "spod ręki" tak ten wisiał sobie przez kilka miesięcy i mimo dużego zainteresowania nie znajdował właściciela.

 

 

 

Myślę sobie - taki jesteś sprytny, to ja Ci zrobię kuku i pójdziesz sobie ode mnie Ty niedobry, zły, demoniczny kamieniu ;). Oksydowanie dało zamierzony efekt i naszyjnik zaczął wyglądać jak narzędzie prawdziwej czarownicy :). Nie mogąc pogodzić się z faktem, iż dałam za wygraną i uwierzyłam w zło zaklęte w jakimś biednym - pięknym skądinąd labradorycie ubrałam naszyjnik po zabiegu przyciemniania ponownie.

Rankiem pierwszy raz w życiu wjechałam we własną bramę wyjeżdżając z garażu ;) a potem już było tylko gorzej... Myślę sobie - jestem uprzedzona, idź Ty kamieniu straszyć kogoś innego. Ponowna próba sprzedaży skończyła się jednak tak samo. Dziesiątki wejść na aukcję, masa obserwujących i nic... W geście rozpaczy ;) zmniejszyłam cenę do połowy ceny produkcji i nic :D.

No dobrze... Najwyraźniej jesteśmy na siebie skazani, ale ubierać to ja go już nie będę ;). Gdyby ktoś nie wierzył w gusła, albo chciał sprawdzić, czy pech jest związany ze mną i tym naszyjnikiem, czy tylko z naszyjnikiem, to oczywiście polecam :), o ile po drodze nie zaginie na poczcie...

 

 

www.antilae.pl



Jeden z bardzo dawnych projektów. Wielki, oryginalnie fasetowany onyks, sprowadziłam razem z ogromną dostawą słodkowodnych perełek. Długo czekał na swoją premierę, gdyż z kamieniami w pojedynczych egzemplarzach zawsze mam problem decyzyjny z ich oprawą. W końcu zdecydowałam się na ognisto-eleganckie połączenie kolorystyczne.

Onyks jest kruczo-czarny i nie przepuszcza światła. Unikatowy, pięknie polerowany kamień. Góra ozdobiona kaskadą malutkich minerałów - kuleczek kociego oka w kolorze jasnego bzu, czerwonymi, fasetowanymi oponkami kwarcu, słodkowodnymi, białymi perełkami, oraz wplecionej na samej górze, płaskiej jak plasterek perełki keshi, oponki czerwonego korala i pięknie fasetowanej brioletki blado-różowego kwarcu. Góra domknięta słodkowodną, białą perełką. Wisiorek posiada własną krawatkę i zawieszony jest na cieniutkim, czerwonym rzemieniu. Można go swobodnie zdjąć z rzemienia i zawiesić na przykład na łańcuszku. Wszystkie dodatki wykonane są ze srebra próby 925.

Długość wisiora od szczytu krawatki 6,6 cm.

 

 


www.antilae.pl

 
1 , 2