Kategorie: Wszystkie | Było minęło | Dostępne | Kontakt | Minerały | Z innej beczki
RSS
czwartek, 30 maja 2013

 

Nic mnie tak nie wciąga jak wykonywanie biżuterii spersonalizowanej (na zamówienie, do kompletu, na prośbę, na okazję :)). Pewna przemiła Pani zakupiła u mnie tak duży zbiór biżuterii wszelakiej, iż w ramach podziękowania postanowiłam wykonać specjalnie dla niej w prezencie - naszyjnik do kompletu do jednej z par zakupionych kolczyków. Zazwyczaj wykazuje raczej chłodne emocje w stosunku do prac własnych, ale ten naszyjnik wyszedł tak cudownie-uroczo-bezpretensjonalnie ładny, że pierwszy raz dla siebie zrobiłam drugi taki sam ;). Prawdziwy słodziak :). Mam nadzieję, że jego nowa właścicielka będzie zadowolona.

 

www.antilae.pl

sobota, 25 maja 2013

Ostatnio czuję się bohater pewnego żartu, który na pytania psychiatry "co Pan widzi na zdjęciu?" odpowiadał... -  "kość" (w oryginale oczywiście było coś innego ;)). Siadam w nielicznych momentach czasu pseudo-wolnego do zrobienia czegoś nowego i... cokolwiek miałabym w głowie, czy nawet na szkicu - w 99% przypadków wychodzą kolczyki ;).

Niezmiernie też zastanawia mnie fakt, dlaczego czasem przedmiot na pierwszy rzut oka - całkiem zwyczajny, wychodzi na zdjęciach perfekcyjnie, a coś co w rzeczywistości wygląda pięknie, na zdjęciach wygląda jak kłębowisko drucików i niepozorna kupka minerałów. Pocieszając się, że z kolczykami jest tak samo jak z ludźmi i nie wszystkie muszą być fotogeniczne, te akurat kolczyki lubię za finezję dyndania w uszach, chociaż na zdjęciach nie chciały ukazać swojego wewnętrznego piękna ;).

 

www.antilae.pl

sobota, 18 maja 2013

Odkrywam ostatnio na każdym kroku, iż nawet jeżeli w moim mniemaniu wydaję komunikat oczywisty, jednoznaczny i stylistycznie poprawny, druga strona w 99% przypadków zinterpretuje to w sposób odmienny od oczekiwanego :). Oczywiście w pracy nauczyłam się już stosować różne techniki sterowania rozmową i widząc, że ktoś właśnie uruchamia "ucho wrażliwe", dwanaście razy "dopytowuję" czy poza treściami pobocznymi (których oczywiście w moim mniemaniu nie było :P), dotarł również komunikat właściwy. Poza przypadkami gdy nie zdążę wyłączyć modułu dokładnego przetwarzania komunikatów podczas drogi do domu, (czym strasznie irytuję samca alfa ;)), staram się w stosunku do najbliższych tego sposobu prowadzenia rozmów nie stosować...

Ku mojemu zdziwieniu ten sam bałagan komunikacyjny powstał podczas moich smsowo-mailowych mini rozmów z siostrą, w czasie jej wizyty w Chinach. Dostaję zdjęcie minerałów. Patrzę i oczom nie wierzę... Przepiękne, ogromne, białe (czyli absolutnie naturalnie, niepoprawiane i niebarwione) jadeity, w przedziwnym kształcie, którego w swojej kolekcji jeszcze nie posiadałam. W dobrej wierze odpisuję, że kokony są boskie i uważam, że sprawa załatwiona :). Siostra wraca z Chin, a w skrzynce ku mojemu ogromnemu zdziwieniu kokony tylko trzy...

Na moje niemal płaczliwe pytanie - dlaczego tych cudnych kokonów przywiozła tak mało, udzieliła jak najbardziej oczywistej, logicznej i stylistycznie poprawnej odpowiedzi ;) - myślałam, że jak coś nazywasz kokonem, to Ci się nie podoba...

s

www.antilae.pl

niedziela, 12 maja 2013

Rynek zweryfikował moją niechęć do złota w sposób przeciwny do oczekiwanego :). W dwa dni wyprzedałam niemal cały asortyment wszystkiego co związane ze złotem, a dodatkowo oczekują na realizację dwa zamówienia specjalne. Tym samym szkatułka ze złotymi komponentami poszła ponownie w ruch, a im bardziej z tymi złotymi elementami pracuję, tym bardziej dochodzę do wniosku, że może moja niechęć do złota była przesadzona ;). A na zdjęciach pozują chalcedony w kolorze chryzoprazu, na pozłacanych, filigranowych sztyftach, otoczone kaskadą oponek labradorytu z powłoką mistyczną.

www.antilae.pl

sobota, 04 maja 2013

Kupiłam sobie jakiś czas temu wielką lutownicę, żeby przetopić sporą ilość srebra - pozostałość po różnego rodzaju cięciu i gięciu drutu i szpilek. Lutownica na butlę z gazem... duża rzecz... Taką malutką długopisową oczywiście obsługuję bez problemu w domu, ale jednak jest lekka różnica między urządzeniem wielkości zapalniczki, a pistoletem z przykręconą butlą z mieszanką propanu i butanu :). W pracy nastraszyli mnie, że jeszcze muszę mieć wyciąg, bo jak nawet nie nawdycham się tego gazu, to opary srebra są szkodliwe... Ok, myślę sobie poczekam do wiosny.

I przyszła wiosna i urlop. To ja za butlę, za lutownicę i dawaj topić i młotkować, ale zimno jakoś tak, a poza tym zbyt późno się zabrałam za pracę i ciemno jakoś tak. Dziwnie z palnikiem w nocy siedzieć w ogrodzie, więc zawinęłam palnik z butlą w koc, na wypadek gdyby kot sąsiadów postanowił się zainteresować zawiniątkiem i położyłam na schodach, z zamiarem powrotu do prac lutowniczych w dniu następnym.

A że urlop to po kilku godzinach sprzątania ogrodu uzbieraliśmy kilkanaście worków 120 litrowych śmieci, starych doniczek, liści, gałęzi, a nawet suchą choinkę bożonarodzeniową :) i samiec alfa wymyślił, że skoro do naszego śmietnika przydomowego nijak to nie wejdzie - to on sobie pojedzie rano na "Szadółki", czyli ni mniej ni więcej tylko na śmietnisko. Nie żebym nie uprzedzała. Oczywiście że uprzedziłam, iż to zawiniątko na schodach to moja lutownica i żeby go nie wyrzucał... ale...

Wychodzę przed dom. Samiec zadowolony z siebie, że taki piękny porządek koło domu uczynił. A lutownicy nie ma... :). Samiec blady.... Zanim się zdążyłam zorientować co się dzieje, samiec już biegł w stronę samochodu. Nawet nie musiał mówić co uczynił, bo już po samych nerwowych ruchach się zorientowałam, iż moja nowiutka lutownica z pełnym gazem przebywa w kontenerze na śmietnisku :). Godzinę później samiec był ponownie w domu oczywiście bez lutownicy i koca ;). Śmieci mają tam tyle, że kontener już dawno wylądował na hałdzie śmieci i Pani odradziła samcowi udawanie się na poszukiwania, jako że i tak byłoby to szukanie igły w stogu siana. Na pocieszenie powiedziała samcowi, że i tak zorientował się dość szybko, ostatnio bowiem jakiś Pan po trzech dniach przyjechał na śmietnisko w poszukiwaniu... kapcia żony  :).

To sobie nie polutuję i nie potopię, nie tracąc nadziei, iż za dni kilka, jak zaczną te śmieci przerzucać i ubijać propan-butan nie spowoduje wybuchu i nie pokażą nas w tvn24, jako twórców katastrofy ekologicznej :).

 

www.antilae.pl

piątek, 03 maja 2013

 

Ogromny plaster przepięknie wybarwionego turmalinu obsypany perłami słodkowodnymi i perełkami keshi. Dodatkowo spory, ręcznie wykonywany srebrny kwiatek i kula białego korala zamykająca całość od góry. Do tego nieziemsko długi łańcuch, w który wplecione zostały czarne bryłki agatów, kule korala, oponki rubinu, fasetowane oponki różowego kwarcu i srebrne koła o różnej fakturze i średnicy.

 

www.antilae.pl

środa, 01 maja 2013

 

Siostra pojechała do Chin co oznacza dwie rzeczy. Po pierwsze czeka mnie wielka dostawa minerałów. Po drugie o dziwnych porach dostaję sms'y treści nie zawsze dla mnie oczywistej. Moja siostra na minerałach się nie zna. Kompletnie nie interesuje ją jakość, ani nazwa, zwraca uwagę wyłącznie na kolor i może czasem blokuje ją cena :). Wiem już, że niebieskie z zielonym to turkus, żółte (czemu żółte tego nie wiem ;)) z brązowym to tygrysie oko, a takie popękane, to z pewnością agaty :). Wprawdzie mamy jeszcze trochę problemów z ustaleniem via sms, co to znaczy dobra jakość moonstone, ale poza tym zdjęcia są obiecujące ;).

Ja za to w związku z gargantuiczną jak na moje zwyczajowe standardy ilością czasu wolnego zakopałam się z pokoju kamiennego ogra. Niestety tak strasznie zachłysnęłam się możliwością nieskrępowanego niemyślenia o pracy, że w efekcie mam pięć rozpoczętych naszyjników, tyleż samo kolczyków i nawet dwa pierścionki. Uruchomiłam również lutownicę i zamiast kończyć to co zaczęłam, ciągle próbuję kolejnych pomysłów, których uzbierałam masę, a na realizację których ostatnio zupełnie nie miałam czasu.

 

 

www.antilae.pl