Kategorie: Wszystkie | Było minęło | Dostępne | Kontakt | Minerały | Z innej beczki
RSS
czwartek, 15 sierpnia 2013

Komplety biżuterii wykonuję niezwykle rzadko. Wychodzę z założenia, że łatwiej jest wisiorek do kolczyków na zamówienie dorobić, niż odpowiadać na pytanie czy można kupić wisiorek bez kolczyków :). Poza tym zazwyczaj kiedy przychodzi do tworzenia drugiej części kompletu mam już pomysł na kolejne zestawienie kolorów i chciałabym popędzić dalej, a nie po raz kolejny robić mniej więcej to samo.

Nad tymi bursztynowymi chalcedonami siedziałam wpatrując się w nie dłuższą chwilę, w zamyśle bowiem miały być żółte, ale w przesyłce przyszło co przyszło, a za bursztynem, może ze względu na miejsce zamieszkania nie przepadam. Zestawienie z fioletowymi oponkami kwarcu wydawało się ryzykowne, ale w efekcie nie mogłam od wisiorka oderwać oczu, a ponieważ sznur kamieni był stopniowany i bez problemu można było z niego wybrać kolejne dwa mniejsze na kolczyki - powstał komplet. Dawno żadne zestawienie kolorystyczne nie wywołało u mnie tak dużej konsternacji :).

 www.antilae.pl

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Kolejne kolczyki będące wynikiem mojej niestrudzonej walki z symetrią :).

Zielone, obłędne, mniamuśne kwarce, które można oglądać godzinami (o ile ktoś w ogóle widzi sens w godzinnym oglądaniu kamieni :)), oprawione w srebrne sploty, oksydowane i polerowane. Leciutkie i bardzo widowiskowe.

 

www.antilae.pl

niedziela, 11 sierpnia 2013

Tym razem i kurier i dostawca z Indii zapewnili mi niezapomniany zestaw wrażeń i to jedną przesyłką. Kurier zadzwonił w godzinach porannych do samca alfa... że właśnie jest pod domem i zostawia przesyłkę pod numerem X (no bo nas przecież nie ma). Samiec wrócił do domu, przesyłki pod X nie było, co więcej nie przyszło mu do głowy podczas rozmowy, aby zapytać, ani jaka to firma kurierska, ani jakim sposobem połączono jego firmowy numer telefonu, z moją przesyłką bądź co bądź na osobę prywatną ;). Przez dwa dni chodziliśmy po sąsiadach z coraz dalszych domów, aż wreszcie kurier odnalazł się (przez dwa dni numer z którego dzwonił, a pod który z uporem maniaka oddzwanialiśmy - milczał), oświadczając, że nie mówił, że dziś tylko jutro, a że mu wyszło pojutrze to sooorrryyyy :). Numer telefonu natomiast to mu podał dostawca z Indii :|. Aha :|

Pewnie dłużej drążyłabym ten temat kurierski, gdyby po otwarciu przesyłki nie okazało się że... chalcedony chryzoprazowe przyszły - zielone, turkusowe - chryzoprazowe, w kolorze fanty zastąpiono karneolami, a kanarkowy chalcedon, który ze zdjęć idealnie pasował do posiadanych przeze mnie, (tyle że nowe miały być w innym kształcie), okazał się jasno cytrynowy ;). No niby cytryna, kanarek podobne kolory, ale z tym dopasowaniem to już teraz tak jakoś słabo :).

Najpierw chciałam napisać długiego maila, z listą zdjęć obrazującą co dostałam, a co obiecywały zdjęcia w internecie, ale co chwilę ciąg myślowy przerywał mi ten kurier i fakt, że skoro ktoś już gdzieś połączył mnie z samcem i scalił w jakiejś cudownej, nie znanej mi bazie nasze numery telefonów to teraz mogą już do niego dzwonić zawsze. Niby problem niewielki, ale przecież niekoniecznie chciałabym, żeby samiec wiedział o każdej mojej przesyłce... :).

Ostatecznie zdziwienie, które przeszło w złość, zamieniło się w rozbawienie i darowałam maile z fochami zarówno firmie kurierskiej, jak i dostawcy, uznałam bowiem, że taka ilość nieporozumień w jednej paczce widać musiała być zaplanowana :).

Zupełnie jak w mojej sałatce greckiej w firmowym barze, w której ostatnio znalazłam kapary i rzodkiewkę :|.

 

www.antilae.pl

piątek, 09 sierpnia 2013

Najpierw obiecywałam sobie, żadnego plecenia z drucików... Potem, no może i samo plecenie jest ok, ale oksydowanie jest bez sensu, bo po co świadomie brudzić srebro... Potem... no niech już będzie oksydowanie, ale symetrii nie zniosę...

I oto moje pierwsze, symetryczne, oksydowane kolczyki, wykonane całkowicie i od podstaw ręcznie ze sterty srebrnych drucików :).

 

sobota, 03 sierpnia 2013

Listonosz wpadł na mnie w piątek kiedy akurat wsiadałam do samochodu w drodze do pracy. Przesyłka malutka, trochę sreberek i trzy kamienie, więc wrzuciłam przesyłkę do torebki i w drogę...

W pracy kręcąc się na krześle w prawo i lewo wytrzymałam trzy minuty, zanim przestałam ze sobą walczyć i otworzyłam przesyłkę...

- jakie ładne różowe koraliki... rozlega się nagle głos z naprzeciwka

- to nie są koraliki tylko kamienie - odpowiadam,

- niemożliwe pokaż... no wyglądają jak plastik... puk...puk.. no rzeczywiście plastik wydaje inny dźwięk, a zatem szkło!.

lekko już poirytowana tłumaczę, że to chalcedon, co więcej ręcznie fasetowany, doskonałej jakości i nie jest różowy, tylko pudrowo-różowy, a to duża różnica...

- kamienie?... super!, a co z nimi można robić, o! mają dziurkę - słyszę w odpowiedzi

- taaak... mają dziurkę i zrobię z nich kolczyki!

- a innych kamieni nie masz? takich jakichś fajnych! no wiesz, żeby na przykład przewodziły prąd, albo rozszczepiały światło, albo wydawały dźwięki... bo co można zrobić z takimi zwykłymi koralikami...

Muszę zatem teraz do końca życia pamiętać że:

po pierwsze - informatycy są dziwni :) sama nim jestem, więc coś o tym wiem ;)

po drugie - dla większości osób nie ma znaczenia czy coś jest kamieniem czy plastikiem, w szczególności jeżeli jest różowe

po trzecie - jeżeli kiedykolwiek moimi odbiorcami będą mężczyźni informatycy muszę koniecznie znaleźć kamienie, które będą samoistnie produkować błyskawice, albo przynajmniej w razie braku będzie je można porzuć i użyć jako pasty izolacyjnej

i po czwarte - fajnie mieć hobby, którego nikt nie rozumie :) :) :)

... a na zdjęciach chalcedon kanarkowy w oprawie ze srebrna i sztyfty z kwarcami korundum, które po zaoksydowaniu mogą stanowić komplet z naszyjnikiem.