Kategorie: Wszystkie | Było minęło | Dostępne | Kontakt | Minerały | Z innej beczki
RSS
sobota, 15 grudnia 2012

 

Na początku musiałabym chyba napisać, że nie jestem przesądna ;). Z założenia wszystko próbuję wyjaśnić w sposób logiczny i naukowy. W tym jednak przypadku rzeczywiście muszę przyznać, że się poddałam... Przepiękne labradoryty w różnych ciekawych kształtach sprowadziłam z Ameryki dawno temu. Większość trafiła do prywatnej kolekcji, nieliczne które przeznaczyłam na naszyjniki szybko znajdowały swoje nowe właścicielki.

Ten okaz jest wyjątkowo piękny i posiada obłędną labradoscencję. Błękitna poświata jest widoczna gołym okiem, zarówno w świetle dziennym jak i sztucznym, pod niemal każdym kątem. Drobne rysy i nierówności tylko dodawały kamieniowi naturalnego charakteru i unikatowości. Długo układałam wokół niego różne kompozycje kolorystyczne, ostatecznie decydując się na dość oczywiste połączenie kolorystyczne z bielą pereł keshi, neonowym-błękitem apatytu, blaskiem kamienia księżycowego i jako wisienka na torcie na samym dole zawisnęła brioletka topazu mistycznego. W to dodatkowo wpleciony srebrny kwiatek i łańcuszek o dużych, masywnych oczkach. Całość tak bardzo mi się spodobała, że ten jeden egzemplarz postanowiłam zachować dla siebie ;).

Pierwsze wyjście w naszyjniku i jakby świat zaczął się rządzić własnymi prawami - zapominam kluczy, kartki z zakupami, trzy razy wracam po telefon i takie tam mało znaczące fakty, które co dziwne mnie się nie zdarzają. Po drodze same dziwne, wprawdzie drobne, ale przez to wcale nie mniej dziwne zdarzenia - pierwszy raz tyle razy na się potykam o swoje nogi i tak aż do powrotu. Kolejne wyjścia tylko upewniały mnie, że jednak coś jest gruntownie nie tak :). Namiętnie gubiłam telefon, na coś wpadałam, coś mnie zaczynało boleć i tak dalej i tak dalej... Po czwartym wyjściu, kiedy to w pracy trzykrotnie pomyliłam dokumenty, dwa razy zapomniałam o spotkaniu, a telefon zostawiłam w łazience (co może nie było aż tak tajemnicze, jak fakt - po co go w ogóle tam ze sobą zabierałam ;)) - doszłam do wniosku, że chyba pora przerwać tę przedziwną złą passę i wystawiłam naszyjnik na sprzedaż. Tak jak poprzednie labradoryty "schodziły" niemal "spod ręki" tak ten wisiał sobie przez kilka miesięcy i mimo dużego zainteresowania nie znajdował właściciela.

 

 

 

Myślę sobie - taki jesteś sprytny, to ja Ci zrobię kuku i pójdziesz sobie ode mnie Ty niedobry, zły, demoniczny kamieniu ;). Oksydowanie dało zamierzony efekt i naszyjnik zaczął wyglądać jak narzędzie prawdziwej czarownicy :). Nie mogąc pogodzić się z faktem, iż dałam za wygraną i uwierzyłam w zło zaklęte w jakimś biednym - pięknym skądinąd labradorycie ubrałam naszyjnik po zabiegu przyciemniania ponownie.

Rankiem pierwszy raz w życiu wjechałam we własną bramę wyjeżdżając z garażu ;) a potem już było tylko gorzej... Myślę sobie - jestem uprzedzona, idź Ty kamieniu straszyć kogoś innego. Ponowna próba sprzedaży skończyła się jednak tak samo. Dziesiątki wejść na aukcję, masa obserwujących i nic... W geście rozpaczy ;) zmniejszyłam cenę do połowy ceny produkcji i nic :D.

No dobrze... Najwyraźniej jesteśmy na siebie skazani, ale ubierać to ja go już nie będę ;). Gdyby ktoś nie wierzył w gusła, albo chciał sprawdzić, czy pech jest związany ze mną i tym naszyjnikiem, czy tylko z naszyjnikiem, to oczywiście polecam :), o ile po drodze nie zaginie na poczcie...

 

 

www.antilae.pl



Jeden z bardzo dawnych projektów. Wielki, oryginalnie fasetowany onyks, sprowadziłam razem z ogromną dostawą słodkowodnych perełek. Długo czekał na swoją premierę, gdyż z kamieniami w pojedynczych egzemplarzach zawsze mam problem decyzyjny z ich oprawą. W końcu zdecydowałam się na ognisto-eleganckie połączenie kolorystyczne.

Onyks jest kruczo-czarny i nie przepuszcza światła. Unikatowy, pięknie polerowany kamień. Góra ozdobiona kaskadą malutkich minerałów - kuleczek kociego oka w kolorze jasnego bzu, czerwonymi, fasetowanymi oponkami kwarcu, słodkowodnymi, białymi perełkami, oraz wplecionej na samej górze, płaskiej jak plasterek perełki keshi, oponki czerwonego korala i pięknie fasetowanej brioletki blado-różowego kwarcu. Góra domknięta słodkowodną, białą perełką. Wisiorek posiada własną krawatkę i zawieszony jest na cieniutkim, czerwonym rzemieniu. Można go swobodnie zdjąć z rzemienia i zawiesić na przykład na łańcuszku. Wszystkie dodatki wykonane są ze srebra próby 925.

Długość wisiora od szczytu krawatki 6,6 cm.

 

 


www.antilae.pl

piątek, 14 grudnia 2012

 

Długo szukałam idealnie przezroczystych, gładko polerowanych kryształów górskich. Pomysł na kolczyki na nich oparte powstał w mojej głowie już dawno temu, ale wbrew pozorom zdobycie odpowiednich kamieni wcale nie było łatwe. I wreszcie udało się :). Sprzedawca, od którego je nabyłam miał jeszcze masę innych cudów, które są nieco mniej widowiskowe - cudownie fasetowane, czarne onyksy w różnych rozmiarach, nieregularne wielkie perły, niemniej zakup zainicjowały właśnie te kwarce. Są absolutnie przepiękne... Takie jakie sobie wymarzyłam, niezbyt duże i niezbyt małe 12x12 mm i takie pulchne :).

Poza tym w tej samej paczce przyszły przecudnej urody, idealnie gładkie, klasy AAA - czarne onyksy 30x40 mm, przeznaczone wyłącznie do oglądania i może jeden na jakiś naszyjnik, oraz najmniejsze perełki jakie kiedykolwiek widziałam 3x3mm ;), dla porównania na zdjęciu z perłami seashell 14mm.

Czekałam na tę przesyłkę ponad 5 tygodni, więc potraktuję to jak prezent od Mikołaja :O.

 

 

 

www.antilae.pl

czwartek, 13 grudnia 2012

 

Fikuśne jadeity fasetowane w formie wachlarzy sprowadziłam z Chin dawno, dawno temu. Minęło już kilka lat, a ten kształt nadal należy do rzadkości w sklepach z kamieniami, podobnie jak pudrowo-różowy, romantyczny odcień jadeitu.

Fantazyjne jadeity mają rozmiar 14x20mm. Zawieszone zostały na głębokich, otwartych, francuskich biglach. Kamienie ozdobione fasetowanymi oponkami najprawdziwszego rubinu, fasetowanymi oponkami blado-fioletowego ametystu o pięknym, drobnym szlifie, oraz fasetowanymi oponkami granatu o przepięknej, głębokiej barwie. Na samym szczycie znajduje się fasetowana brioletka granatu o nasyconej, niemal fioletowej, obłędnej barwie i doskonałym szlifie, klasy AAA. Wszystkie dodatki wykonane są ze srebra próby 925.

Waga jednego kolczyka 4,4g.

Długość kolczyków od szczytów bigli 3,8cm.

 

 

 

www.antilae.pl



środa, 12 grudnia 2012

 

O gładkich, przepięknych brioletkach dymnego kwarcu mogłabym opowiadać godzinami :). Wcześniej pojawiły się już dwie pary kolczyków z tymi przepięknymi kamieniami, a tym razem wisior oparty na bazie tego samego kamienia. Całość utrzymana w kolorystyce, którą uwielbiam.

Centralny element to kwarc dymny - przezroczysta brioleta ponad 2cm wysokości opleciona srebrnym drutem. Kamień zawieszony na plecionym, srebrnym kole 22mm średnicy. Całości dopełnia kaskada dwukolorowych, genialnych minerałów - cebulek klasy AA, doskonałej jakości fasetowanych oponek, oraz kuleczek karneolu o niesamowitym, żywym, przyciągającym wzrok, pomarańczowym kolorze, oraz oponek fasetowanego kamienia księżycowego o różnych rozmiarach i niesamowitym blasku. Całość zawieszona na sporej krawatce. Wszystkie dodatki wykonane ze srebra próby 925.

Długość wisiorka od szczytu krawatki 6,6 cm.

 

 

 

 

 www.antilae.pl

wtorek, 11 grudnia 2012

Wielkie, gigantyczne wręcz rubiny kupiłam ponad dwa lata temu. Cena była na tyle atrakcyjna, że sądziłam, iż przyjdą albo kamienie bardzo słabej jakości, albo w najlepszym przypadku coś - co rubiny tylko przypomina. Tymczasem przyszły przepiękne, doskonałe jakościowo, najprawdziwsze rubiny rubinowe :). Sznur składa się z 9 stopniowanych kamieni i dało się z nich wybrać tylko dwie pary, więc długo zbierałam się do oprawienia tych kamyczków. Ostatecznie i tak skończyło się na klasyce, ale opcja połączenia koloru rubinowego z pomarańczowym była kusząca ;).

Kamienie mają rozmiar 18x21mm. Centralne kamienie owinięte są srebrnym drutem i otoczone kaskadą gładkich kuleczek czarnego onyksu, maleńkimi, białymi, słodkowodnymi perełkami, oraz bladziutko-lawendowymi, fasetowanymi oponkami ametystu perfekcyjnej jakości. Kolczyki zawieszone na dużych, wygodnych, bezpiecznych biglach o oryginalnym kształcie. Wszystkie dodatki wykonane ze srebra próby 925.

Waga jednego kolczyka 6,9 g.

Długość kolczyków od szczytów bigli 4,5 cm

 

 

Z niektórymi kamieniami i zestawieniami kolorystycznymi jest jak z duchami... - trudno im zrobić dobre zdjęcie :). Dokładnie tak działo się z tymi kolczykami, które mimo że w rzeczywistości są piękne i bardzo klasyczne, nijak nie chciały pozować do zdjęcia. Zmieniałam ustawienia aparatu, podłoża, oświetlenie i nic... W internecie jak wiadomo "je się oczami", więc najzwyczajniej w świecie wyglądając jak odrobinę nadtopiony sopel na talerzyku z owsianym ciasteczkiem ;) nie zwracały niczyjej uwagi - a szkoda, bo są naprawdę piękne.

Kolczyki na każda okazję - codzienne i na wystawną kolację, do klubu i do kościoła, małe i duże ;), eleganckie i stonowane kolorystycznie - jednym słowem - wielozadaniowe. Sercem kolczyków są piękne, fasetowane, idealnie przezroczyste kwarce crystal. Kamienie ozdobione słodkowodnymi perełkami w kolorze brzoskwiniowym, pudrowym i białym, oponkami fasetowanego apatytu w zabójczym, błękitnym kolorze i niezwykle trudnymi do kupienia ręcznie wykonywanymi ze srebra kwiatkami w formie szarotek - tym razem w wydaniu bez oksydy. Kolczyki zawieszone na dużych, wygodnych, bezpiecznych, angielskich biglach w niecodziennym kształcie. Wszystkie dodatki wykonane są ze srebra próby 925.

Waga jednego kolczyka 7,6 g.

Długość kolczyków od szczytów bigli - 5,3 cm

www.antilae.pl 



poniedziałek, 10 grudnia 2012

Sprzedając coś na allegro zawsze zastanawiam się, co myśli sobie kupujący obserwując aukcję przez kilka tygodni, skoro jest to aukcja "kup teraz" i w zasadzie opcje są tylko dwie - kupię albo nie kupię. Tymczasem dokładnie to samo czyniłam przez kilka dobrych miesięcy na jednym z amerykańskich portali aukcyjnych z "gadżetami kamiennymi" dojrzewając do decyzji o kupnie. Ilość dostępnych produktów malała, a ja myślałam sobie - kobieto... masz już tych kamieni tyle co średniej wielkości kamieniołom :), ilość kolorów tęczy przekroczyłaś już parę lat temu - co będziesz robiła z kolejnymi...? - ale te kolory i ten twistowany kształt i ta przezroczystość... Złamał mnie ostatecznie popularny, amerykański "black friday" i 20% zniżka :).

Moja mama spała kiedyś z bursztynami pod poduszką, bo podobno miały jakąś leczniczą moc, ja bym z chęcią spała z tymi kwarcami, ale nie chcę ich uszkodzić. Póki co, oglądam je i podziwiam i to w zaciszu swojego kamiennego skarbca. Pomarańczowe (na zdjęciach kiepsko to widać, ale są w dwóch odcieniach) i błękitne mają 10-13 mm wysokości, zielone (są tak cudownie trawiasto-jabłuszkowe) aż 20mm.

 

 

 

 

 

www.antilae.pl

niedziela, 09 grudnia 2012

 

 

 Chalcedony i kwarce uwielbiam w równym stopniu. Jedne i drugie występują w stu kolorach, kształtach i wielkościach, przy czym kwarce są przeważnie przezroczyste, a chalcedony zawsze wręcz odwrotnie :). Kolory wiadomo - kwestia gustu, a często również garderoby, do której ma dana biżuteria pasować, kiedy się ją jednak wyłącznie zbiera, lub wytwarza z nich biżuterię, praca z niektórymi kolorami zwyczajnie sprawia mega-frajdę. Do takich kolorów zaliczam neonowy-błękit (strasznie ciężki do dostania) i neonowy pomarańcz - nie wiem czy nie trudniejszy. Z kolorami kamieni kupowanymi w internecie jest mniej więcej tak jak z ubraniami - kupuję turkusowy - przychodzi granatowy, kupuję pomarańczowy - przychodzi miodowy, kupuję zielony - przychodzi morski ;), więc tym razem byłam szczerze zdziwiona, kiedy zamówiłam neonowy-błękit i taki właśnie kolor dotarł do moich drzwi w przesyłce :).

Właśnie takie neonowe chalcedony stały się sercem kolejnych kolczyków. Kamienie są spore 12x18mm, pięknie wybarwione i fasetowane. Kamienie ozdobione są kaskadą malutkich, fasetowanych, zielono-niebieskich apatytów, drobniutkich, słodkowodnych, białych perełek, doskonałej jakości drobno-fasetowanych oponek akwamarynu, oponkami fasetowanego zielonego onyksu o pięknej szmaragdowej barwie, oraz na samym szczycie słodkowodną perełką w kolorze granatowo-perłowym i płaską perełką keshi w kolorze benzynowym. Kolczyki zawieszone na otwartych, głębokich, francuskich biglach. Wszystkie dodatki srebrne próby 925.

Waga jednego kolczyka 4,6g.

Długość od szczytów bigli 3,8 cm

 

 

www.antilae.pl



 

Z kamieniami i komponentami srebrnymi bywa tak jak i z każdą inną nowością. Nagle coś niesamowitego i niedostępnego w naszym kraju wpada mi w ręce lub też może najpierw "w oczy" :) na jakiejś niszowej stronie internetowej, w dalekim zakątku świata. Kupuję takie cudeńko, kilka tygodni czekam na przesyłkę, potem przez parę miesięcy napawam się widokiem i jak Gollum trzymam w szkatułce ciesząc się, że to niezwykłe coś jest tylko moje ;). A potem... jak zawsze nie mogę wyjść ze zdziwienia, że wszyscy inni poszukiwacze skarbów też już wpadli na ten trop i produkt przestał być wyjątkowy i taki tylko mój ;). Dokładnie tak było z tymi sztyftami, które kiedy je kupowałam były tak inne od wszystkiego co można było dostać w naszych sklepach z niezwykłościami, że prawie byłam z siebie dumna, iż udało mi się je wypatrzeć i zdobyć ;). Rozczarowanie jakie mnie dotknęło kiedy pierwszy raz zobaczyłam je "na półce" polskiego sklepu z komponentami jest nie do opisania, chociaż fakt różnicy ceny, między tym za ile mnie się udało je kupić ;), a ceny detalicznej "u nas" dał mi mimo wszystko lekkie poczucie satysfakcji. Niezależnie od wszystkiego nadal uważam, że są to jedne z najpiękniejszych sztyftów jakie kiedykolwiek widziałam i nadal są dużą rzadkością zarówno do kupienia w detalu, jak i do nabycia w gotowej biżuterii.

Tym razem kolczyki wykonane wyłącznie z minerałów najwyższej klasy. Centralny element to 16mm cytrynowe kwarce klasy AA o idealnej przezroczystości i przepięknym ręcznym szlifie. Kamienie oplecione srebrnym drutem i zawieszone na przedłużających kółeczkach. Kamienie otoczone kaskadą mniejszych minerałów również klasy AA - moich ulubionych kwarców neon-orange, miniaturowymi perełkami słodkowodnymi, oponkami mikro-fasetowanego spinelu, malutkimi kuleczkami gładkiego granatu, oraz zielonymi, fasetowanymi oponkami onyksu. Całości dopełniają właśnie te nieziemskie sztyfty. Sztyfty mają wykonane ze srebra sztyfty - wybita próba, oraz pozłacane białym złotem bazy, złożone z czterech miniaturowych kwiatków - każdy dodatkowo posiada umieszczoną centralnie cyrkonię. Krycie złotem jest najwyższej jakości, więc szansa na to, że powłoka straci swój blask lub jakość jest właściwie żadna :).

Mimo wielkości nie są ciężkie. Waga jednego kolczyka 4,9 grama.

Długość od szczytów sztyftów 5,1 cm

 

 

 

 



www.antilae.pl



Jeżeli

- jesteś zainteresowana/y którymś z prezentowanych na blogu produktów

- masz własny pomysł na biżuterię, ulubione kamienie lub kolory połączone w całość

- lub zwyczajnie chcesz porozmawiać o minerałach lub ilości srebra w srebrze :)

serdecznie zapraszam

katarzyna.fortuna@antilae.pl

www.antilae.pl

sobota, 08 grudnia 2012

 

Jadeity to jedne z kamieni powszechnie i łatwo dostępnych, które nigdy mi się nie znudziły. Mnogość barw, form, wielkości i przede wszystkim przystępna cena powodują, że w zasadzie można z nich wyczarować wszystko. Trawiasto zielone, duże, fasetowane krople jadeitu były jednymi z pierwszych kamieni jakie wpadły mi w ręce i które oprawiłam z srebro jeszcze lata świetlne temu. Zdjęcia pochodzą z odgrzebanego z trudem domowego archiwum i są robione jeszcze starym aparatem "małpką".

Wersja pierwsza z perłami - jeden z moich ulubionych projektów z przeszłości, chociaż oczywiście jak teraz patrzę na te zdjęcia, to lepiej bym schowała konstrukcję z drutu ;) mimo że kiedy się na nie patrzy gołym okiem, a nie "makrem" aparatu, to w sumie nie jest to nawet widoczne.

Druga wersja z oponkami iolitu, oponkami czarnego onyksu i słodkowodną perełką w kolorze brzoskwini.

Obie pary dyndają już mam nadzieję na uszach swoich właścicielek :).



www.antilae.pl

 

Karneol uwielbiam. Szczególnie ten żywo pomarańczowy. Mam w swojej przepastnej kolekcji brioletki, cebulki, wrzeciona, oponki, kuleczki, oraz nuggety, które stały się podstawą kolejnego projektu. Fascynacji i popularności plasterków szarej muszli nie do końca rozumiem, ale ponieważ nagle pojawiła się mniej więcej rok temu w większości biżuterii hand-made kupiłam na próbę pół sznura. Minął rok, a ja nadal nie do końca rozumiem, na czym polega jej sukces :).

Bransoletki wykonuję rzadko. W naszyjniku można puścić wodze fantazji, a efekt jest zawsze widowiskowy, w kolczykach liczy się duży efekt na małej powierzchni, a z bransoletką to jakoś tak ani widowiskowo, ani w zwartej formie. Czasem jednak i ja ulegam bransoletkom i oto efekt.

Duża, przyciągająca wzrok, kontrastowa kolorystycznie bransoletka wypleciona z dużych, fasetowanych, nieregularnych brył cudownie pomarańczowego karneolu oraz plastrów szarej muszli około 14mm średnicy. Między minerały wplecione elementy srebrne, lekko oksydowane, ręcznie wykonywane i mocno zdobione. Na końcu łańcuszek regulacyjny o dużych, masywnych oczkach. Na samym końcu łańcuszka dowieszona fasetowana cebulka, oraz niewielka kuleczka ciemno-pomarańczowego karneolu. Zapinana na karabińczyk. Wszystkie dodatki wykonane ze srebrna próby 925.

Długość całkowita mierzona na płasko 20 cm + 5cm łańcuszka regulacyjnego.

Ze względu na wielkość kamieni efektywna długość mniejsza.

 

 

www.antilae.pl

Kamienie wystawiane przez sprzedawców z Indii zazwyczaj tylko oglądam :). Po pierwsze są to najczęściej kamienie super jakości, przez co super drogie. Po drugie sprzedawane są najczęściej w ilościach hurtowych, ja mam problemy z decyzją co do koloru, jak i szlifu, a wszystkiego mieć nie można :). Do tego asortyment jest zazwyczaj tak szeroki, że głowa zaczyna boleć wyłącznie od oglądania. I po ostatnie przesyłka sięga kilkudziesięciu dolarów, co powoduje, że głowa zaczyna boleć jeszcze bardziej...

Pewnego razu jednak nie wytrzymałam... :).

Reperkusje tego zakupu były dwie. Pierwsza taka, że żal mi nawet przeciąć te sznury, gdyż kamienie są tak doskonałej jakości, że można je oglądać i przekładać w rękach godzinami. Druga - pierwszy raz celnicy postanowili przyjrzeć się mojej przesyłce dokładniej i mimo, że kamienie sprowadzam dla własnej przyjemności i nie przerabiam na biżuterię nawet procenta z nich, jak również ich nie sprzedaję - dołożyli do przesyłki całkiem solidne cło.

Cena takiego sznura to prawie 40 dolarów, więc z przesyłką i cłem, to naprawdę solidny wydatek, mimo to uważam że było warto :)

 

 

Kamienie mają idealny szlif, przepiękny kolor iolitu, są idealnie przezroczyste, spore 16x12mm i są klasy AAA :). Można się zakochać ;).

www.antilae.pl



Opalit jest jednym z nielicznych wytworów laboratoryjnych, który najzwyczajniej w świecie uwielbiam :). Kamienie mają w zależności od padania światła sto różnych kolorów, a w przypadku braku silnego światła, stwarzają wrażenie, jak gdyby miały w środku wbudowane własne źródło :). Mam w swojej kolekcji opality w odcieniu różowym, fioletowym, żółtym, niebieskim, białym, fasetowane i gładkie, oponki, brioletki, cebulki, wałeczki, a nawet wrzociona. O cebulkach pewnie napiszę kiedy indziej, gdyż to temat rzeka i mój całkiem niedawny zakup, a tym razem kolczyki, które mnie osobiście absolutnie urzekają kolorystyką i formą.

 

 

 

Sercem kolczyków są oczywiście spore "beczułki" fasetowanego opalitu. Góra kamieni ozdobiona niemal 9mm, drobno fasetowaną brioletką czarnego spinelu, fasetowanymi oponkami peridotu, białymi perełkami słodkowodnymi, płaską perełką keshi, maleńkimi oponkami fasetowanego onyksu, oraz umieszczoną na szczycie doskonałej jakości oponką fasetowanego kwarcu crystal. Kolczyki zawieszone na otwartych, francuskich biglach. Wszystkie dodatki srebrne próby 925.

Długość kolczyków od szczytu bigli - 5 cm.

Waga jednego kolczyka - 7,4 g.

www.antilae.pl

piątek, 07 grudnia 2012

Agaty występują w tylu odmianach kolorystycznych, tylu rodzajach nakrapiania, przenikania się kolorów, odcieniach i fakturach, że w zasadzie można z nich zrobić wszystko. Zazwyczaj też jest je łatwo dostać w formach dużych, a nawet bardzo dużych, dlatego doskonale nadają się na naszyjniki i wisiory. Kilkanaście przepięknych agatów i innych kamieni wisiorkowych (między innymi porcję przepięknych labradorytów) sprowadziłam ponad rok temu w szale przedświątecznych promocji ze Stanów Zjednoczonych. Długo czekały na swoją premierę, gdyż z kamieniami unikatowymi jest jeden problem - do ich obróbki można podjeść tylko raz :). Duże okazy na naszyjniki zazwyczaj kupuję na zasadzie "każdy inny" lub wręcz z natury swojej są niepowtarzalne, więc dodatkowo utrudnia to decyzję - "w co ubrać dany okaz".

Przepiękny, polerowany, półprzezroczysty, 4 cm średnicy różowy agat zamienił się naszyjnik mniej więcej pół roku temu. Centralny kamień został ozdobiony kaskadą minerałów doskonałej jakości - fasetowanych oponek przepięknego, połyskującego moonstone, kuleczek onyksu i oponek spinelu, fasetowanych oponek brzoskwiniowego chalcedonu, słodkowodnych, białych perełek, oraz fasetowanych oponek lawendowego ametystu. Na samym szczycie wykonana ręcznie ze srebra różyczka, duża fasetowana oponka czarnego onyksu i doskonała jakościowo cebulka chalcedonu w porażająco różowym kolorze. Całość wykończoną kuleczką pudrowo-różowego agatu. Wisior posiada własną krawatkę, zawieszony jest na ręcznie wykonywanym łańcuszku o masywnych, drobnych oczkach. Łańcuszek przy zapięciu wykończony jest oponką chalcedonu i kuleczką agatu. Na końcu regulacyjnego łańcuszka "zwisadełko" minerałów, spadające na plecy podczas noszenia. Niesamowicie elegancki i zwracający uwagę. Wszystkie dodatki są wykonane ze srebra próby 925.

Długość wisiora od szczytu krawatki 6,7 cm.

Długość całkowita łańcuszka mierzona na płasko 70 cm plus 4 cm łańcuszka regulacyjnego.



 

 

 

www.antilae.pl



czwartek, 06 grudnia 2012

 

Sznur przepięknych, fasetowanych, doskonałych jakościowo onyksów kupiłam ponad rok temu wyjątkowo w stacjonarnym sklepie z minerałami. Zazwyczaj nie kupuję kamieni w tego typu przybytkach, gdyż w porównaniu do cen w internecie kamienie są dużo droższe, ale te tak bardzo ujęły mnie jakością, że uległam bez walki :). W efekcie kamienie te stały się podstawą wielu zróżnicowanych projektów, jako że czerń sprawdza się niemal w każdym zestawieniu kolorystycznym.

Na zdjęciach projekt, który powstał mniej więcej pół roku temu. Bazę wisiorka stanowi właśnie czarny, 30mm sopel czarnego onyksu. Góra ozdobiona luźno zawieszonymi minerałami - pięknie fasetowanymi, doskonałej jakości oponkami czerwonego kwarcu, brioletką fasetowanego, czerwonego kwarcu, fasetowanymi oponkami piasku pustyni, zawieszoną na łańcuszku perłą keishi w oryginalnym kolorze zielono-brązowym, oraz kuleczkami i oponkami spinelu i onyksu. Wszystkie dodatki są wykonane ze srebra próby 925.

Długość wisiorka od szczytu krawatki 4,9 cm.

 

 

 

www.antilae.pl



środa, 05 grudnia 2012

 

 

Kilkanaście sztuk przepięknych, gładko-polerowanych, idealnie przezroczystych kwarców dymnych sprowadziłam z Korei. Są piękne same w sobie i wyglądają doskonale zarówno w towarzystwie srebra jak i pozłacanych dodatków. To spore kamienie, więc dodatki muszą być delikatne. Niezwykle eleganckie kamienie pasujące do wielu zestawień kolorystycznych.

Jeden z moich ulubionych projektów z ostatniego roku. 

 

 

 

 

Centralne kamienie zostały otoczone kaskadą drobnych oponek malinowego, fasetowanego chalcedonu, elektryzująco niebieskiego apatytu, drobno fasetowanymi oponkami cytrynu i ametystu, oraz umieszczoną na szczycie sporą oponką czarnego agatu. W całość wpleciony srebrny, ręcznie wykonywany kwiatek (uwielbiam te srebrne, ręcznie wykonywane komponenty). Kolczyki zawieszone na głębokich, wygodnych, francuskich biglach.

Waga jednego kolczyka 6,4 g.

Długość kolczyków od szczytów otwartych bigli - 5,3 cm

 

A to jeden z dawnych projektów z użyciem tych samych kamieni. Kwarce dymne w otoczeniu malutkich oponek fasetowanego kwarcu w kolorze neon-orange klasy AAA, oponek różowego kwarcu mistycznego, oponek miodowego chalcedonu i fasetowanych oponek czarnego spinelu. Do tego duże oponki czarnego onyksu na samym szczycie wykończone srebrnymi czapeczkami. Całość słodka, elegancka i bardzo kobieca.

Kolczyki znalazły już swoją szczęśliwą właścicielkę :).

www.antilae.pl

 

Porcję przepięknych, polerowanych jadeitów w różnych słodkich kolorach kupiłam ponad dwa lata temu prosto z Chin. Czerwone, pomarańczowe, niebieskie, granatowe, różowe - przepiękne i w idealnym rozmiarze na duże, widowiskowe kolczyki.

Czerwone idealnie komponują się z perłami, zarówno białymi jak i benzynkowymi.

W wydaniu na zdjęciu zostały otoczone kaskadą słodkowodnych perełek w kolorach stalowo-niebieskim (malutkie), czarnym (podłużne), benzynowo-butelkowym (guzikowe), oraz niesamowitych, plasterkowych, naturalnych perełek keshi w kolorze błękitno-srebrnym. Dodatkowo na każdym z kolczyków znajduje się spora oponka fasetowanego, żywo-czerwonego chalcedonu. Całość zawieszona na otwartych, głębokich francuskich biglach. Wadą kolczyków dla osób, które nie lubią "czuć" niczego w uchu jest ich waga. Nie są bardzo ciężkie, niemniej same jadeity mają dość słuszną wagę, a zatem nosząc kolczyki ma się świadomość ich wiszenia na uszach.

 

 

Kolczyki już znalazły szczęśliwą właścicielkę :).

www.antilae.pl

wtorek, 04 grudnia 2012

Moja historia z biżuterią zaczęła się lata temu.

Jeszcze dalej sięgają początki przygody z kamieniami.

A tak naprawdę, to wszystko zaczęło się od koralików :).

Będąc w ciąży, a było to ponad 6 lat temu odkryłam na nowo allegro. Namiętnie kupowałam ubranka dla malucha, (zresztą po dziś dzień nie mogę się wyleczyć z tego nałogu, mając poukładane w szafie ubrania dla synka na 7 i 8 lat, mimo że ma dopiero 6:)) i podczas jednej w takich właśnie nieprzespanych nocy zakupowych wpadłam na aukcję z koralikami... Okazało się, że na allegro są tego tony... Koraliki, kamyki, zatyczki, bigle, rzemyki, sznureczki, szkło, ceramika, plastik, metal, łączniki, małe, duże, kolorowe, nakrapiane, wszelakie możliwe rodzaje... I do tego - jeżeli poszuka się dostatecznie długo, można na przykład od innej osoby, której się już to hobby znudziło, kupić cały worek takich elementów za przysłowiowe grosze. Przypomniały mi się czasy, kiedy jako mała dziewczynka, wiecznie podbierałam mamie biżuterię, lepiłam cuda z modeliny i gromadziłam koraliki, w czasach mojego dzieciństwa dostępne wszak jak na lekarstwo :). Najpierw kupowałam na próbę, potem coraz więcej i więcej. Początkowo tylko je segregowałam, przekładałam, oglądałam, ale po jakimś czasie wpadły mi w ręce stare narzędzia stomatologiczne mojej mamy i okazało się, że połączywszy jedno z drugim, można z tych koralików wykonać cuda. Skręcałam coraz więcej i coraz częściej. Czytałam, szukałam, zwiedzałam blogi innych osób zafascynowanych biżuterią hand-made i potrafiłam nie przespać całej nocy składając i rozkładając wymarzony wzór w nieskończoność, aż wreszcie osiągnął ideał.

Po kilku miesiącach takiej działalności miałam dwa kartony różnych komponentów i dwie szkatułki "poskręcanych" kolczyków, naszyjników, bransoletek, zawieszek. Z czasem wszyscy znajomi i znajomi znajomych chodzili obwieszeni moją biżuterią od stóp po czubek głowy, a mnie ciągle przychodziły do głowy nowe pomysły, wzory, kolory i oczywiście ciągle gromadziłam :).

Potem urodził się mój synek.

Przez trzy pierwsze miesiące rzeczywiście nie miałam czasu na nic, o koralikach nawet nie wspominając. Jednak potem Młody podrósł, najpierw zaczął siadać, potem raczkować, a potem oglądać bajki, zadawać pytania i co ciekawe nie spał. W zasadzie wystarczało mu 6 godzin snu dziennie, a ja pilnując go i nie mając innego planu na długie wieczory przy "Olinku Okrąglinku" znowu zaczęłam tworzyć biżuterię.

Z czasem komponenty metalowe i posrebrzane przestały mi wystarczać. Potem przestało mi się podobać szkło. Zaczęłam kupować komponenty srebrne, potem proste, popularne kamienie (kule gładkie i fasetowane) i dalej tworzyłam.

Mniej więcej trzy lata temu moja siostra wyjechała do Chin i przywiozła mi stamtąd worek "prawdziwych" kamieni... Przepiękne agaty, fasetowane kwarce, maleńkie oponki i prawdziwe perły. Wtedy wpadłam po uszy :).

Nie ma sklepu z kamieniami w internecie, w którym nie miałabym konta ;). Podobnie jak posiadam takowe w niemal każdym sklepie jubilerskim :). W transie potrafię godzinami śledzić aukcje na allegro, ebay'u, lub zagranicznych portalach z kamieniami. Uwielbiam je oglądać, przekładać, segregować, dobierać w pary, oceniać szlif i przejrzystość, odcienie. Głównie je gromadzę. Mam w swoim przepastnym zbiorze okazy szlachetne, półszlachetne, fasetowane i polerowane, obrabiane ręcznie i maszynowo, klasy AAA i tylko ładne :). Z zawodu jestem informatykiem, wiec po całym dniu spędzonym w cyfrowej rzeczywistości, otworzenie wielkiej skrzyni ze skarbami traktuję jak wizytę w innym świecie. Sprowadzam je (zarówno kamienie jak i unikatowe komponenty srebrne) niemal non-stop z całego świata. Nadal przyświeca temu głównie myśl chomikowania, niemniej czasem chcąc odzyskać trochę funduszy z już zakupionych kamieni na nowe kamienie :), część z nich przerabiam na biżuterię. Obecnie wykonuję ją już wyłącznie z komponentów srebrnych. Nie produkuję serii, wzory powielam wyłącznie na specjalne zamówienia (robienie dwa razy tego samego jest  najzwyczajniej w świecie strasznie nudne). Wykonuję głównie biżuterię widowiskową, romantyczną, kolorową i zwracającą uwagę, ale oczywiście nie uciekam od "zwykłych kolczyków", czy prostych naszyjników. Kiedy już szafa zaczyna pękać w szwach od gotowych produktów wystawiam część z nich na allegro. Ceny są najczęściej ustalane tak, aby pokryć wyłącznie koszty zakupu materiałów i obsługi. Prowadzę normalną pracę zawodową, więc na zajmowanie się pełnoetatowym "sklepikiem" zwyczajnie nie mam czasu. Nic mnie jednak tak nie cieszy, jak wykonywanie od czasu do czasu zamówień specjalnych, według konkretnego zamówienia, dla konkretnej osoby.

Jeżeli lubisz unikatową biżuterię polecam lekturę tego bloga.

W miarę możliwości będę dokumentowała swoje prace, głównie dla własnej przyjemności i żeby mieć co poczytać kiedy synek już pójdzie na studia :).

 

1 ... 11