Kategorie: Wszystkie | Było minęło | Dostępne | Kontakt | Minerały | Z innej beczki
RSS
sobota, 27 września 2014

Urokliwe serducho wykonane ze smoczego agatu, oprawione w oksydowane srebro, oponki spinelu i różowego kwarcu.

 

www.antilae.pl

niedziela, 24 sierpnia 2014

Synek ostatnio strasznie opornie przyjmuje jakiekolwiek nakazy. Na każde polecenie wykonawcze czy decyzyjne odpowiada głośne i stanowcze "NIE", nawet jeżeli po chwili namysłu dochodzi do wniosku, że w sumie powiedział to bez najmniejszego sensu.

Na ostatnie ogłoszenie przez nianię menu obiadowego jak zwykle krzyknął donośne "NIEEEEEE". Nie bo nie. Jak są schabowe to chce mielone, jak są mielone to chce schabowe, a jak akurat jest dzień, w którym w lodówce jest jedno i drugie to chce pizzę.

Niania zdenerwowana głośnym sprzeciwem (a kotlety były przepyszne), powiedziała do synka

- W tym roku szkolnym idziesz do komunii!. Będziesz musiał wszystkie grzechy księdzu opowiedzieć!. Te o wybrzydzaniu przy jedzeniu i mówieniu "NIE" też!.

- Chyba wybrane grzechy - odburknął synek.

- O nie, nie... wszystkie!, co do jednego, nie wybrane albo te które uznasz za stosowne. Wszyściusieńkie - odkrzyknęła niania

Młody założył ręce na boki...

- Kobieto... Ty wiesz ile ja mam lat? Siedem!. Wiesz ile to jest grzechów?. Dużo!. Jak sobie chcesz..., ale będziesz na mnie pięć godzin pod kościołem czekała!.

Musiałam zasymulować atak kaszlu i wyśmiać się w łazience, bo jakoś tak oficjalnie nie wypadało :).

 

 

www.antilae.pl

https://twitter.com/Antilae_pl

wtorek, 19 sierpnia 2014



Dwa niewielkie wisiorki bogate w minerały. Zabawne zestawienie kolorystyczne plus srebro. Ciekawy codzienny dodatek :)

www.antilae.pl

https://twitter.com/Antilae_pl

środa, 13 sierpnia 2014

Spory, widowiskowy naszyjnik, wykonany z dużego trójkąta pomarańczowo-kremowego użylonego agatu, oprawionego w wykonane od podstaw ręcznie sploty w pracochłonnej technice wire wrapping. Między oprawę wplecione kuleczki fasetowanego granatu.

www.antilae.pl

piątek, 08 sierpnia 2014



Niezwykły kamień labradorytu o przepięknej błękitnej labradoscencji, oprawiony został w bogatą, misterną, niepowtarzalną czapeczkę wykonaną od podstaw ręcznie. Między srebro wplecione zostały słodkowodne perełki w kolorze pawim i granatowym.

www.antilae.pl



 

Ponadczasowy, elegancki, uniwersalny, krótki naszyjnik, wykonany z zebranych w formę gałązki minerałów (kamień księżycowy, agat pasiasty, kwarc krystaliczny, onyks, kwarc różówy, jadeit rubinowy). 

 

 

www.antilae.pl

Niewielki, "fristajlowy" wisiorek, wykonany z beczułki kwarcu piwnego i oksydowanego srebra.

www.antilae.pl

wtorek, 05 sierpnia 2014



Elegancki, niepowtarzalny, wykonany od podstaw ręcznie naszyjnik, którego serce stanowi okrągła baza, w której wśród srebrnych zawijasów osadzona została fasetowana kulka brzoskwiniowego agatu. 

www.antilae.pl

 Proste, eleganckie kolczyki wykonane z oryginalnych, nieregularnych bryłek surowego topazu w kolorze apatytu mistycznego :).

www.antilae.pl

Misterny naszyjnik wykonany w technice wire wrapping. Serce naszyjnika stanowi przepiękny labradoryt przypominający oko smoka :).

 

www.antilae.pl

piątek, 01 sierpnia 2014

 Ciekawie wybarwiony plaster agatu, na ozdobnym łańcuszku, z przyciągającym wzrok chalcedonem o niezwykłej barwie.

www.antilae.pl

niedziela, 27 lipca 2014

 

Przepiękny zielony chalcedon, oprawiony z oksydowane srebro, na długim łańcuszku wykończonym karneolem i pomarańczowym jadeitem.

 

 

www.antilae.pl

czwartek, 24 lipca 2014

Widowiskowy naszyjnik, wykonany z dużego serca brązowo-karmelowego agatu, oprawionego w srebro. Między splotami pomarańczowy chalcedon. W łańcuszek wplecione kuleczki cudownie pomarańczowego chalcedonu. Srebro mocno oksydowane.

www.antilae.pl

poniedziałek, 21 lipca 2014

 

Turkusowy agat o ciekawym kształcie i wybarwieniu oprawiony w mocno oksydowane srebro, okraszony oponkami pirytu.

 

 www.antilae.pl

sobota, 12 lipca 2014

 

Nie przypominam sobie, aby ktokolwiek na studiach informował mnie o tym, iż praca moja poza skrzywieniem kręgosłupa i rozklekotanym nadgarstkiem, wiąże się dodatkowo z ciągłą pogonią za wiedzą. Człowiek myślał, że w wyniku kilku lat studiów w jego głowę wlana zostanie cała esencja niezbędna do zostania fachowcem, a w pracy zdobywać się będzie co najwyżej umiejętności praktyczne. Tymczasem ciągle się uczę.

Co ciekawe im więcej papierków wkładam do segregatora z napisem "do CV", tym odczuwam większe przeświadczenie, iż nic nie wiem... Mało który zawód obecnie nie jest obarczony ciągłą potrzebą dokształcania się, ale w mojej dziedzinie mam wrażenie, że trendy uciekają szybciej niż ktokolwiek daje radę je gonić. Nie sposób przeczytać, obejrzeć, zrozumieć, spróbować wszystkiego.

Wdawszy się z prowadzącym szkolenie, w którym uczestniczyłam w tym tygodniu - w filozoficzną dyskusję na temat tego, dokąd zmierza informatyczny świat popadłam w nastrój melancholijny. Cudowną sprawą jest motywowanie informatyków do pracy poprzez zakup ferrari, którym będą mogli jeden po drugim po godzinach przemierzać ulice miasta. Urocze jest kupowanie im coraz nowszych gadżetów, fundowanie zagranicznych wycieczek, skoro karta multisport i opieka zdrowotna stały się już standardem - aby tylko raczyli napisać jeszcze kilka zakręconych linii kodu. W sumie sama pracuję w tym środowisku i powinnam się cieszyć. Może to i fajne mieć zawód, w którym ciągle brakuje fachowców, w którym to pracodawca zabija się o pracownika, w którym płace podobno... rosną jak szalone i który będzie najbardziej rozwijającym się zawodem najbliższych lat...

Tylko czy niedługo w związku z tym szaleńczym poszukiwaniem fachowców, a co za tym idzie eskalacją oczekiwań finansowych i poza finansowych nie będzie tak jak z góralem i jego psem za milion, którego trzeba będzie wymienić na dwa koty po pięćset tysięcy...

 

 

 

www.antilae.pl

piątek, 04 lipca 2014

 

Moja mama opowiadała kiedyś historię syna swojej koleżanki, który jak to większość artystycznych dusz nie do końca wiedział czemu poświęcić swoje życie. Od malowania, rzeźbienia, poprzez muzykę i poezję przemierzał życie nie do końca z nim pogodzony, egzystując w świecie, w którym tylko zapewne prawdziwi artyści wytrzymują. Dzieła chłopaka po dziś dzień zdobią liczne galerie i domy prywatne, niemniej sam autor tych dzieł skończył tragicznie. W młodym wieku popełnił samobójstwo i to tylko i wyłącznie z powodu przekonania, iż ilość dzieł jakie ma w głowie i dziedzin artystycznych, którym chciałby się poświęcić jest zbyt wielka, aby starczyło życia na wykonanie i spróbowanie wszystkiego...

Wszystkich tych, którzy już myśleli, że ten przydługi wstęp będzie początkiem wyznania o nachodzących mnie myślach samobójczych muszę niestety rozczarować. Myśli autodestrukcyjnych nie miewam, a i z perfekcjonizmu się intensywnie leczę, uważając że lepiej zrobić dwie rzeczy z dziesięciu, niż nie zrobić nic. Przypomniała mi się ta historia wyłącznie z powodu ogarnięcia wzrokiem ilości niezakończonych prac wszelakich jakie leżą w na moim biurku. Nawet gdybym chciała w sobie wzbudzić poczucie smutku z tego powodu - to nie potrafię, widok ten napawa mnie bowiem raczej optymizmem i myślą, że będę miała co robić jeszcze do późnej starości. Pomyślałam sobie również, że skoro życie większości artystów kończy się depresją i smutkiem, to cudownie, iż moje postrzeganie świata jest zgoła odmienne od artystycznego - dłużej pożyję i szczęśliwsza umrę :D.


 

www.antilae.pl

 

 

Jeden z bardziej oryginalnych kamieni jakie wpadły mi w łapki w nieziemsko energetycznym kolorze i genialnym kształcie. Obiecałam sobie, że nie przeładuję go zawijasami :) i o dziwo udało się obietnicy dotrzymać. W efekcie powstał pocieszny, radujący oko, jednocześnie bardzo widowiskowy i niepowtarzalny naszyjnik.

 

 

 

www.antilae.pl

środa, 02 lipca 2014

 

W słowniku mojej siostry istnieje pojęcie "dnia konia". W definicji sportowca, to taki dzień, w który nie ma rzeczy niemożliwych, wszystkie rekordy pobija się z łatwością, a przeciwnicy są tylko pionkami na drodze do celu. Czym jest "dzień konia" zrozumiałam w ostatni weekend. Ostatnio wena twórcza niekoniecznie odwiedzała moją mikro-pracownię, a prace bardziej skomplikowane powstały w bólach i powoli. W ostatni weekend okazało się, że można w jeden dzień wykonać tyle sztuk biżuterii, że nie da się ich zliczyć na palcach obu rąk. Wprawdzie sen przychodzi dopiero koło trzeciej w nocy, a ręce boją niemiłosiernie jeszcze następnego dnia, ale satysfakcja jest nieziemska.

W efekcie ostatniego weekendu powstało kompletnych prac i rozpoczętych pomysłów tak dużo, że aż zaczynam się zastanawiać - dlaczego "dzień konia" nie zdarza się codziennie :).

A na zdjęciach labradoryt ze sznura z ostatniego postu, oprawiony we freestylowe, srebrne esy-floresy.

 

 

www.antilae.pl

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Kupić labradoryt o niezwykłej labradoscencji jest trudno. Kupić taki labradoryt w rozsądnej cenie jest trudno niezwykle. Oczywiście można się pokusić o zakup okazu kolekcjonerskiego w cenie kilkuset złotych, ale przecież nie o to chodzi, żeby wykonana z niego biżuteria musiała kosztować niewyobrażalną górę złota i żeby przy oprawie minerału ręce drżały ze zdenerwowania.

Moje stare zbiory labradorytu w formie i wielkości pozwalającej na wykonanie naszyjnika skurczyły się ostatnio do malutkiego serduszka pozwalającego na wykonanie wyłącznie niewielkiego wisiorka. I kiedy już myślałam, że wszystkie labradoryty w znanych mi sklepach z minerałami zostały wykupione i to nie przeze mnie - dorwałam to cudo :). Pełen sznur błękitno-zielonych, pięknie polerowanych, widowiskowych pod każdym niemal kątem labradorytów przyszedł dzisiaj pocztą. Są tak piękne, że trudno oderwać wzrok, co więcej są piękne nawet przez pryzmat ceny, która jak na labradoryty takiej jakości wydaje się całkiem rozsądna.

I od razu dzień można zaliczyć do udanych :).

 

www.antilae.pl

piątek, 20 czerwca 2014

Moda na pewne minerały dociera do nas w sposób gwałtowny i trudno się oprzeć wrażeniu, że wręcz wypada coś takiego mieć. Dotyczyło to korala w różnych formach, lawy, potem modny stał się opal meksykański, który ze względu na cenę skutecznie opiera się mojej potrzebie posiadania go chociaż w niewielkiej ilości, a aktualne wszędzie króluje kwarc tytanowy.

Osobiście wolę minerały przezroczyste, szlifowane i mniejsze, ale... ponieważ w moim ulubionym sklepie na drugim końcu świata była akurat wyprzedaż tego cuda natury, lekko doprawionego ludzką ręką, pomyślałam że pora abym i ja miała kilka tytanowych kwarców w swojej ofercie. Zamówienie było spore, kwarc był w zasadzie tylko przyprawą do całości, więc sprzedawczyni postanowiła obdarować mnie pełnymi sznurami w cenę sztuk 30 z dodatkową 50% zniżką. W taki oto sposób weszłam w posiadanie dwóch sznurów kwarcu pokrytego tytanem, zaspokajając ciekawość i wzbogacając mój zbiór minerałów o nieregularne szpikulce, które jako materiał na biżuterię starczą mi jeszcze do późnej emerytury ;).

 

 

 

 

 

www.antilae.pl

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11