Kategorie: Wszystkie | Było minęło | Dostępne | Kontakt | Minerały | Z innej beczki
RSS

Minerały

poniedziałek, 17 listopada 2014

Przyszedł niedawno w przesyłce o taki okaz :).

Niesamowity, błękitny, mieniący się, ogromny labradoryt. Tych kamieni nie sposób nie kochać.

Na razie się delektuję, ale i na niego nadejdzie pora na oprawę.

 

Młody człowiek z wypiekami na twarzy oznajmił dzisiaj, że właśnie napisał list do świętego Mikołaja i zapytał czy możemy już ubrać choinkę. Lekko zdziwiona zapytałam skąd ten odrobinę szalony pomysł, skoro jest dopiero połowa listopada i jeszcze liście dobrze z drzew nie opadły, a ja ciągle jeżdżę na letnich oponach...?.

- Bo byliśmy z tatą dzisiaj a Auchan i tam już mają - wrzasnął Młody.

Z tym trudno mi będzie dyskutować :|.

www.antilae.pl

środa, 24 kwietnia 2013

 

Próbuję się pocieszać, że ludzie mają większe nałogi niż moje nałogowe kupowanie kamieni, niestety to nie zawsze poprawia mi humor. Trudno porównać z czymkolwiek innym przyjemność kilku godzin spędzonych na wybieraniu najpiękniejszych okazów, dreszczyk ekscytacji podczas składania zamówienia, telepotanie serca w oczekiwaniu na przesyłkę i wreszcie egzaltację po otwarciu paczuszki gdy już dotrze na miejsce :). Najgorsze jest to, że nigdy nie mam dość. Zawsze jest kolejny kolor, kształt, wielkość, której jeszcze nie mam i zawsze znajdę argument i samozapewnienie, że to jest ostatni raz, a to jest to czego zawsze szukałam i czego potrzebuję... W sumie to dość koszmarne...

Ta przesyłka była tak wyczekiwana, że całą noc stała koło łóżka, żebym zbudziwszy się w środku nocy, mogła chociaż poprzewracać kamienie w palcach :). Synek proponował, że skoro już muszę z czymś spać, to może pożyczy mi misia, a omc mąż niemal zrobił scenę zazdrości, ale jakoś wspólnymi siłami doczekaliśmy rana.

Poza prezentowanymi czerwonymi kwarcami w formie gładkich cebulek i chalcedonu w kolorze chryzoprazu w formie mniejszych cebulek fasetowanych, w paczce dostałam jeszcze nieziemskie krystaliczne kwarce i mistyczne różowe i masę innych pięknych okazów. Naładowałam "kamienne akumulatory" na jakieś... trzy dni ;). Pewnie za trzy dni zacznę szukać na nowo...

 





sobota, 23 marca 2013

Obiecałam sobie, że już nie będę sprowadzała więcej minerałów... a przynajmniej powstrzymam się chociaż przez miesiąc ;). No cóż.. Oczywiście nie wyszło :). W sumie to myślałam, że skoro zamówię kamienie 20tego, to z Indii będą wędrowały pocztą przez jakieś dwa tygodnie, a tym samym dotrą w miesiącu następnym i będę mogła uznać, że marzec był miesiącem bez kamieni... A tu niespodzianka :). 20tego rano złożyłam zamówienie, a kamienie kurierem z Indii!!! były 22giego rano pod moimi drzwiami :|. Jak to zrobili... nie mam pojęcia, a kamienie są obłędne i do tego odcień kamieni na kolczyki idealnie pasuje do kamieni na wisiorki.

 

 

 

 

 

 

 

www.antilae.pl

wtorek, 05 marca 2013

Trochę to trwało, ale doczekałam się :). Cudowny, błyszczący, doskonały jakościowo, ogromny (największe gałązki mają 8-9 cm długości) najprawdziwszy koral, wreszcie dojechał po długiej wędrówce po świecie. Wczoraj wieczorem długo musiałam walczyć ze sobą, żeby natychmiast nie rozciąć sznura i nie zacząć pracy, ale udało się i rano powstała dokumentacja fotograficzna. Dawno żaden zakup tak nie poprawił mi humoru :).

 

 

 

www.antilae.pl

piątek, 01 marca 2013

 

Kobaltowe kwarce, doskonałej jakości, niesamowicie błyszczące i do tego cudownie "pozujące" do zdjęć :). Aż nie chce się wypuścić ich z rąk :).

 

www.antilae.pl

środa, 20 lutego 2013

Matka natura posiada nieskończone pokłady wyobraźni. Jednym z jej produktów, któremu długo przyglądałam się wyłącznie z daleka był kwarc solar. Barwione, fasetowane, małe, duże, owalne, w kształcie kropli, o gładkich i postrzępionych brzegach, jest w czym wybierać, a i ceny czasem są wystarczającym argumentem, żeby wyłącznie na oglądaniu pozostać :).

W połowie zeszłego roku skusiłam się na sznur tego cuda, nie do końca wiedząc co otrzymam, a nawet czego oczekuję po tym zakupie. No i cóż mogę powiedzieć... To rzeczywiście przedziwny wytwór matki natury. Wygląda trochę jakby ktoś zamroził wodę, potłukł ją na drobniutkie kawałeczki, poskładał i zamroził jeszcze raz. Mimo tego, jako jeden z niewielu kamieni stwarza wrażenie ciepłego. Kiedy się na niego patrzy, wydaje się wręcz miękki i można odnieść wrażenie, że po wzięciu do ręki nie będzie zimny jak to kamień, ale wręcz taki do przytulenia ;). Jest też dość kruchy i absolutnie niepowtarzalny. Poszukiwanie dwóch kamieni o takim samym rysunku, może się zakończyć niepowodzeniem.

 

 

 

www.antilae.pl

czwartek, 07 lutego 2013

Tym razem w ramach oddechu od pączków i srebrnych zawijasów - trochę minerałów w wersji czystej. Cebulki kwarcu herbacianego z powłoką mystic i chalcedon w kolorze śliwki z taką samą powłoką...

Uwielbiam kamienie z mistycznym szlifem, a z kształtem cebulek tworzy to połączenie idealne :).

 

 

 

www.antilae.pl

piątek, 01 lutego 2013

Ło matko... Nie dość że zabrałam się za scalanie dwóch blogów w jeden, nie zastanawiając się wcześniej nad konsekwencjami i ilością miejsc, w których trzeba będzie wykonać aktualizację - linków, odnośników i informacji, to jeszcze księgowa kazała mi robić inwentaryzację :D. Liczenie kamyków co do sztuki samo w sobie jest zabawne, dzielenie ich jednak na kategorie i podkategorie względem wielkości, koloru, szlifu i jakości już takie śmieszne nie jest :|. Trzy bite dni liczyłam swój asortyment, żeby się dowiedzieć, że kamieni mam ni mniej ni więcej tylko 7456 wliczając w to elementy srebrne :D. Oczywiście sens takiej informacji jest żaden, ale jako że urzędy kocham, to i do spisu z natury podeszłam nader poważnie :).

W ramach odstresowania - labradoryt. Nie znam nikogo, kto go nie kocha :). Oczywiście najfajniejsze są takie duże okazy z dzikim ogniem, doskonale polerowane, z których można wyczarować niesamowite naszyjniki, ja jednak wcale nie mniej lubię małe oponki i brioletki. Z tych większych można wykonać fantastyczne kolczyki, a mniejsze mogą uzupełnić niemal każdy projekt (no... może z kolorem żółtym to jakoś tak mi się niespecjalnie komponuje, ale nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa :)). Zbiór labradorytów mam ogromny. Na zdjęciach tylko niewielki wycinek czyli markizy fasetowane, polerowane markizy (zresztą nieziemskiej jakości), fasetowane brioletki i takie wrzeciona troszkę inne (bo wyjątkowo długie i wąskie) doskonale sprawdzające w długich kolczykach dyndających.

W sumie to może i dobrze, że musiałam nieszczęsny remanent przeprowadzić. Tyle ciekawych rzeczy znalazłam przy okazji :). Szkoda tylko, że jak człowiek by teraz chciał na bieżąco te stany magazynowe kontrolować, to nie będzie miał czasu na nic innego...

 

 

 

sobota, 26 stycznia 2013

Granaty lubię prawie tak mocno jak fasetowane cebulki, a cebulki ze wszystkich kształtów fasetowanych kamieni ogólnie uważam za najfajniejsze :). Granaty mam niemal w każdym odcieniu - winnym, niemal fioletowym, czerwonym, pomarańczowym i pełnej palecie kolorystycznej przejść miedzy wcześniej wymienionymi. Te konkretne pamiętam wyjątkowo dobrze tylko dlatego, że przybyły w gargantuicznie dużej paczce, pełnej przecudnych cukierkowych minerałów, których sama inwentaryzacja zajęła mi dwa dni. Jak w każdym sznurze niektóre kamienie są uszkodzone, ale i tak średnia cena sztuki przemawia za kupowaniem ich hurtowo niż na sztuki, oczywiście o ile ktoś bardzo lubi minerały :).

 

www.antilae.pl

środa, 23 stycznia 2013

O swojej miłości do opalitów już pisałam. Te dostępne na rynku znacznie różnią się od siebie jakością, można więc spotkać i takie które wyglądają jak szkło i takie jak plastik i takie, które mimo, że jest to produkt laboratoryjny do złudzenia przypominają mleczny kwarc - te są oczywiście najfajniejsze :). W odniesieniu do kształtów - najpopularniejsze są w ich przypadku kule i klasyczne płaskie fasetowane "serduszka", najtrudniej natomiast dostać dobre jakościowo cebulki, a jak już się takie znajdzie ich cena powala na kolana...

Kiedy znalazłam u jednego dostawcy z dalekiego końca świata cały sznur opalitów w cenie może 20 cebulek w detalu w naszych rodzimych sklepach byłam wniebowzięta. Od tego momentu do końcowej radości, czyli otrzymania tego co się widziało na obrazku - jeszcze daleka droga, ale w tym przypadku produkt spełnił w 100% pokładane w nim nadzieje. Opality są przepiękne. 8-11mm średnicy. W sznurze znajdują się te mleczne i niemal całkiem przezroczyste. Pięknie, drobno fasetowane. Pierwsze kolczyki jakie z nich wykonałam zostały mi niemal zabrane "spod ręki", a stało się to tak szybko, że nawet nie zdążyłam wykonać zdjęć :). Z całego sznura można wykonać takich par kilkadziesiąt - masa opalicznej przyjemności :)

 

 

www.antilae.pl

niedziela, 20 stycznia 2013

Znudzona nieco monotonną i zbyt oczywistą kolorystyką ostatnio nabywanych kamieni zaczęłam szukać czegoś innego i kompletnie odmiennego od obecnie posiadanego zbioru. Ku mojej radości jeden ze sprzedawców posiadał dość spory zbiór chalcedonów w kolorach, których nazwy były równie dziwne jak dołączone zdjęcia (fanta, limonka, grejpfrut) :). Internet i aparaty fotograficzne to już do siebie mają, nie wspominając już o programach do obróbki zdjęć, że napisać, a nawet pokazać można wszystko, a potem jest tak jak zwykle, czyli kolor dziki okazuje się jak najbardziej standardowym pomarańczem. Pomarańczowy kolor w biżuterii jednak uwielbiam na tyle, że ta Fanta długo nie dawała mi spokoju...

Efekt finalny w przesyłce, która dotarła do moich drzwi przeszedł najśmielsze nawet oczekiwania :). Jak to zawsze bywa z dziwnymi kolorami, trudno je dobrze oddać na zdjęciach, ale naprawdę robią wrażenie...

 

 

www.antilae.pl



piątek, 18 stycznia 2013

Ekstremalne rubiny monstrualnej wielkości przyjechały w przesyłce z Indii. 989 karatów, stopniowany sznur nieco nieregularnych oponek średnio w rozmiarze około 15x20mm. Niektóre mają lekko porowatą powierzchnię, ale większość zbliżyła się polerowaniem do ideału :). Genialny materiał na bransoletkę, wisiorek, a może nawet kolczyki dla mniej wrażliwych na ciężar uszu.

 

 

 

 

www.antilae.pl

środa, 16 stycznia 2013

Biżuteria biżuterią, a i tak najsilniejsze palpitacje serca przeżywam otwierając przesyłkę z Indii. Największe są one wtedy, gdy w przesyłce przychodzi coś, do zakupu czego zbierałam się dawno, a urzeczywistnienie potrzeby wymagało długiego procesu tentegowania w głowie :). Maleńkim kwarcom korundum przyglądałam się od dawna, ale kwarce tyciusieńkie, a cena adekwatna do jakości, a nie wielkości. Do tego bądź człowieku mądry i wybierz kolor. Różowego nie lubię, ale pięknie komponuje się z bielą, niebieski nudny, ale pasuje do niemal każdego zestawienia kolorystycznego, pomarańczowy i żółty ożywią najnudniejszą kompozycję, zielony daje powiew wiosny, morski uwielbiam, ale nie wszystko może być morskie i wreszcie trafiłam na to cudo... Jeden sznur, a w nim wszystko czego dusza zapragnie, każdego koloru po trochu i żadnego problemu z wyborem ;).

Nie mogąc wyjść z zachwytu u tego samego sprzedawcy kupiłam również dodatkowy sznur w kolorze korundu Padparadscha i Kianitu. Zakup był wart każdego dolara, kamienie bowiem w rzeczywistości tak pięknie błyszczą, iż żadne zdjęcie nie jest w stanie tego oddać. Do tego pomimo niewielkiego rozmiaru kamyczki są tak widowiskowe, iż jeden wystarczy do nadania ekskluzywnego szlifu niemal każdemu projektowi. Osobiście jestem w nich zakochana bez pamięci :)



 www.antilae.pl



poniedziałek, 31 grudnia 2012

Marzenie moich bezsennych nocy - połyskujące wszystkimi kolorami tęczy naturalne kwarce :). Przyjechały dzisiaj ;). Szlif serduszka, cudownie fasetowany. I do tego kolor fire rainbow...

Gdybym miała wybrać biżuterię na Sylwestra, to tylko z takich cudeniek. Wszystkie kryształy Swarovskiego mogą się schować ;).

www.antilae.pl



niedziela, 30 grudnia 2012

Te kwarce są przykładem kamieni, które można oglądać godzinami :). Naturalne, cudownie przezroczyste, ogromne 14x18-20mm, owalne i nieziemsko fasetowane. Do tego ten przepiękny odcień różu. Czekałam na nie ponad dwa miesiące i to wyjątkowo nie dlatego, że sprowadzałam je z końca świata, ale sprzedawca jest młodą mamą i ma z założenia gargantuicznie długie terminy wysyłki ;). Rekompensuje to konkurencyjnymi cenami, tanią wysyłką i nieziemskim asortymentem. Póki co celebruję ich posiadanie w szkatułce, ale może kiedyś i na nie przyjdzie pora :).

www.antilae.pl



sobota, 29 grudnia 2012

Kolejna porcja cudnych oponek, tym razem w niemal wszystkich kolorach tęczy :). Większość pochodzi z jednej gigantycznej dostawy sprowadzonej ze Stanów, na którą czekałam ponad trzy tygodnie i która została obłożona gigantycznym cłem, gdyż sprzedawca na etykiecie paczki umieścił cenę kamieni sprzed rabatu, który otrzymałam. Wprawdzie sumarycznie wyszło na zero, ale poczucie braku sensu tej opłaty nadal pozostaje :).

Naturalny turkus klasy AAA - rondelki 4mm, przepiękne.

Kwarc tęczowy klasy AA - oponki 3,5-4mm.

Kwarc multikolor. Absolutnie obłędny :). Klasy AAA 4-4,5mm.

Różowy topaz mystic o niesamowitym połysku klasy AAA - 4mm.

Nieco większy peridot - fasetowane oponki klasy AAA - 5mm.

Czarny jak czarny diament, z powłoką mystic spinel klasy AAA - 3,5 - 4mm.

Purpurowy ametyst klasy AAA - 3,5-4mm, cudownie fasetowany i błyszczący.

Błękitny labradoryt, dość spory 4,5-5mm, klasy AAA.

 

 

 

 

 

 

 

 

www.antilae.pl



czwartek, 27 grudnia 2012

Do oponek w mojej pasji zbieractwa przekonałam się dość późno. Na krajowych portalach i w sklepach z minerałami oponki dobrej i bardzo dobrej jakości są relatywnie bardzo drogie, więc zamiast 10 oponek za parę złotych wolałam zawsze kupić jakiś większy kamień o szlifie, którego wcześniej nie posiadałam. Kiedy zaczęłam sprowadzać kamienie z dalszych zakątków świata okazało się, że jeżeli kupi się ich dostatecznie dużo i do tego w promocji, ich cena przestaje aż tak bardzo porażać, a możliwość wybierania ze 100 kolorów, kiedy dobiera się dodatki do kamienia centralnego na przykład w kolczykach daje adekwatną do ilości posiadanych oponek frajdę :).

Aktualnie mam w swoich zbiorach niemal setkę odmian, rozmiarów, kolorów i szlifów. Niektóre posiadam wyłącznie w ilościach aptekarskich ;), ale część takich, od których nie można oderwać oczu posiadam całe sznury, a ulubionych nawet po sznurów kilka.

Tym razem kilka sznurów z jednej przesyłki. W oponkach oczywiście mistrzami są fabryki w Indiach i stamtąd też można sprowadzić te najlepszej jakości, z oryginalnych minerałów i w dobrej cenie. Karneol 4-5mm, doskonałej jakości i w cudownym odcieniu pomarańczy. Kwarc mistyczny w bardzo trudnym do dostania odcieniu neon-orange. Kwarc mistyczny 3,5-4mm średnicy w kolorze szmaragdowym z powłoką mystic. Oponki cudownie jasno-zielonego, doskonałej jakości frenitu - spore oponki 4,5mm. I na deser nieziemskie oponki kwarcu krystalicznego z powłoką mystic tęczową, 3,5-4mm średnicy, super jakości, doskonale sprawdzające się w niemal każdej konfiguracji kolorystycznej.

 

 

 

 

 

 

 www.antilae.pl



sobota, 22 grudnia 2012

Mimo iż do Świąt coraz bliżej miły Pan kurier zaskoczył mnie dzisiaj przesyłką. Zaskoczenie było tym większe, że kamienie zostały nadane 18tego grudnia, aż z Indii :). Widać Mikołaj wiedział, że z niecierpliwością czekam na te przepiękne kamyczki, w takim kompletnie niecodziennym jak dla mnie kolorze.

Chalcedony klasy AA. Nie dość że mają niezwykle oryginalny kształt wrzeciona, to jeszcze ten nieziemski dziko różowy kolor... Dość spore 10-12mm. Nie mogę się doczekać, aż je wkomponuję w jakieś kolczyki - oczywiście koniecznie utrzymane w dzikich kolorach ;).

www.antilae.pl



piątek, 21 grudnia 2012

Końca świata znowu nie było, więc mogę spokojnie wyjść z atomowego schronu :).

Do pereł długo nie mogłam się przekonać. Kojarzyły mi się z biżuterią mojej babci, wydawały strasznie pretensjonalne i do tego nauka odróżniania ile są warte i które warto kupić wyłącznie na podstawie zdjęcia to długa droga i masa pomyłek po drodze... Aktualnie mam dwa sprawdzone miejsca dostawy pereł o idealnej barwie, doskonałym połysku, perfekcyjnym kształcie i nieziemskich kolorach.

O perfekcyjnie okrągłych perłach może kiedy indziej, a tym razem o takich nieco niedoskonałych, przez co jeszcze piękniejszych... Pierwsze to idealnie perłowo-białe perełki guzikowe. Doskonałe do wszelakiej biżuterii gdyż pięknie się układają na szpilkach. Przecudne i takie duże. Drugie to moja miłość od pierwszego wejrzenia.. Perły barokowe o kształcie fistaszków. Nieregularne. Każda inna przez co niepowtarzalne i unikatowe. I ta pudrowo-różowa barwa i gigantyczna wielkość - 13-14mm długości. Oba sznury dopiero czekają na swoją kolej, żeby stać się częścią biżuterii.

 

 

www.antilae.pl



wtorek, 18 grudnia 2012

Ze względu na ekstremalną cenę - do rubinów przekonałam się późno. W detalu malutka, drobno fasetowana oponka kosztuje kilka złotych, a efekt zarówno wizualny jak się na nią patrzy, jak i po wkomponowaniu w jakąkolwiek biżuterię, nie poraża w równym stopniu jak cena :). Po kilku latach zbieractwa posiadałam w swoim zbiorze 3 cm kawałek żyłki z nawleczonymi oponkami rubinu w różnych rozmiarach, wyłącznie do podziwiania.

Któregoś razu szukając kamieni na popularnym za granicą portalu z kamieniami i biżuterią w wyszukiwarce wpisałam rubiny, nie zaznaczając jednocześnie opcji - półfabrykaty. Tym samym wpadłam w kategorię gotowych produktów, której z przyczyn oczywistych zazwyczaj nie przeglądałam. I wtedy na kolana przewróciła mnie niespodzianka. Zupełnie niepozorny sprzedawca z Indii wystawiał gotową biżuterię, składającą się z monotematycznych kamieni półszlachetnych i szlachetnych. Biżuteria była prosta w formie, zazwyczaj było to 3-7 sznurów jednakowych, ręcznie fasetowanych kamyczków (cytrynów, ametystów, spineli, turkusów i... rubinów). Kamienie na pierwszy rzut oka wyglądały na ręczny, nie do końca dokładny szlif, ale cena była tak powalająco niska, plus przesyłka gratis, co u sprzedawców z Indii nie zdarza się nigdy... Nie mogłam nie spróbować :). Po trzech tygodniach czekania dotarł pierwszy naszyjnik. Trzy sznury pięknie nasyconego w kolorze, pachnącego indyjskimi kadzidełkami rubinu w formie regulowanego naszyjnika... Tego samego dnia zamówiłam drugi naszyjnik z rubinów karbowanych w formie melonów. Zanim ochłonęłam z wrażenia i podjęłam gorące postanowienie kupienia naszyjników w ilości hurtowej... sprzedawca zamknął działalność :).

Na szczęście te naszyjniki z rubinów, które zdążyłam kupić (fasetowanych i karbowanych) w porażającej cenie pozostało po dziś dzień ;). Gdybym od razu kupiła przynajmniej po dwa naszyjniki każdego typu, nie miałabym wyrzutów sumienia z ich przecięciem i przerobieniem na półfabrykaty, a tak leżą sobie rubinowe naszyjniki godne samej bogini Syrejne :). Może kiedyś nadejdzie na nie pora :).

 

www.antilae.pl



 
1 , 2