Kategorie: Wszystkie | Było minęło | Dostępne | Kontakt | Minerały | Z innej beczki
RSS

Z innej beczki

sobota, 04 października 2014

Koniec roku zawsze powoduje moją wzmożoną aktywność w zakresie inwentaryzacyjnym. Nagle znajduję masę nierozliczonych nigdy faktur, nierozpakowane przesyłki otrzymane miesiące temu, zapomniane komponenty i oczywiście masę kamieni. To i fajne i niefajne jednocześnie. Zawsze jest okazja do zrobienia czegoś nowego i innego niż dotychczas, z drugiej jednak  strony nie zawsze wiem co autor (czyli ja) miał na myśli dokonując zakupów :). W zeszły weekend znalazłam paczkę z kaboszonami :|. Jako że lutuję jak muszę, a oprawy ze srebra do kaboszonów omijam jeżeli tylko mogę szerokim kołem, nie bardzo wiem co mną kierowało podczas zamawiania kaboszonów właśnie.

Zanim jednak zaczęłam zajmować się srebrem minerałami i wrappingiem, jak pewnie każdy zaczynałam od koralików. Koraliki plus kaboszony od razu przypomniały mi dawno rzucony w kąt haft koralikowy i takim oto sposobem powstało kilka naszyjników trochę nie z mojej bajki. Do perfekcji brakuje mi jeszcze masy wkłuć igłą w palem i filc, ale i tak zabawa była na tyle odprężającą, że może jeszcze kiedyś do tej techniki wrócę :).

 

 

 

www.antilae.pl

 

poniedziałek, 12 maja 2014

Dziecko przyłapało mnie wczoraj na czytaniu w internecie historii życia Conchity Wurst. W wyniku ujrzenia przez mojego siedmioletniego synka uśmiechniętej twarzy Conchity wywiązała się mniej więcej taka rozmowa

- a dlaczego ta Pani ma brodę ?.

- bo to jest synku Pan.

- a dlaczego ten Pan jest w sukience?.

- bo ten Pan udaje Panią.

- to dlaczego ta Pani ma brodę ?.

W tym momencie przypomniał mi się znany pewnie wszystkim żart o czarnych jagodach, tyle że tym razem, fakt iż jagody są niebieskie bo są jeszcze zupełnie zielone jakoś wcale mnie nie bawi.

Uczę dziecko tolerancji. Często mozolnie i nie do końca skutecznie, z uporem maniaka wyjaśniam, że ludzie są różni. Tłumaczę, że nie można się śmiać z ludzi tylko dlatego że są inni, że nie wolno nikogo pokazywać palcami, że swoje zdanie trzeba wyrażać w sposób nie obrażający innych osób, że gdyby wszyscy byli jednakowi świat byłby bardzo nudny i monotonny. Niestety jak wyjaśnić siedmiolatkowi sens istnienia kobiety z brodą, która w dodatku nie jest kobietą - nie wiem...

Nie jestem homofobem. Nie jestem, ale fakt wygrania festiwalu piosenki przez leniwego, przeciętnie śpiewającego faceta orientacji odmiennej, przebranego za jedną z sióstr Kardashian, który wymyślił sobie kontrowersyjny wygląd sceniczny po to, aby wzbudzić zainteresowanie mediów smuci mnie straszliwie. Eurowizja jest konkursem piosenki, nie poglądów politycznych czy też występów cyrkowych. 

Jedno jest pewne. Poza pewnym niesmakiem i ogólnym rozczarowaniem niską pozycją naszej bądź co bądź świetnej piosenki, moje zdziwienie całą sytuacją osiągnęło zaledwie poziom letni. Letni do tego stopnia, że w przyszłym roku nie zdziwi mnie występ faceta z penisem na czole, nagiej kobiety w płetwach, czy też pary gejów na rowerze.

Tylko jakoś tak mimo wszystko smutno...

 

www.antilae.pl

czwartek, 09 stycznia 2014

 



Już niedługo finał. Jeżeli ktoś jeszcze nie wziął udziału w licytacjach serdecznie zapraszam.

Bizuteryjki_dla_WOSP_Wedras_Tiamat_Beata_Pawlikowska_1

a nawet jeżeli nie macie ochoty na udział w licytacjach, zachęcam chociaż do lektury bloga poświęconego historii powstawania tych cudownych przedmiotów

Kasia z torebką Sprawy sercowewww.antilae.pl

środa, 08 stycznia 2014

Długo zbierałam się naszyjnika konkursowego i za każdym razem coś mnie odciągało od pracy. Po kilku jednak podejściach udało się :). Naszyjnik wykonany jest z magicznego kamienia, cudownie wybarwionego agatu, otoczonego malutkimi oponkami turkusu i spinelu. Naszyjnik zawieszony jest na wykonanym ręcznie łańcuszku, w który wplecione zostały te same minerały i spore oponki czarnego onyksu. Srebro mocno oksydowane, przecierane i polerowane dla uzyskania ponownego połysku.

I ten naszyjnik jest do wygrania w konkursie na FB zupełnie gratis :). Gdyby ktoś miał ochotę na udział serdecznie zapraszam.

 

www.antilae.pl

 

niedziela, 05 stycznia 2014

Jeżeli ktoś jeszcze nie słyszał o akcji biżuteryjki dla WOŚP, to serdecznie polecam zapoznanie się ze szczegółami i oczywiście udział w licytacjach. Cel jest szczytny, cały bowiem dochód ze sprzedaży biżuterii i innych przedmiotów dostępnych na aukcjach będzie jak zawsze przekazany dla chorych dzieci. Tak się akurat miło składa, że na flagowym banerze promującym akcję bransoletek z charmsami znalazło się wykonane serduszko akurat przeze mnie, tym bardziej zachęcam do promowania akcji i szerzenia o niej wieści, cel jest bowiem piękny, a sama akcja niesamowita.

Jeżeli ktoś lubi czytać o kulisach powstawania takich zakrojonych na całą Polskę, a nawet świat projektów, polecam lekturę bloga.

http://bizuteryjkidlawosp.pl/

No i oczywiście serdecznie zachęcam do licytacji :)

http://aukcje.wosp.org.pl/listing?sellerId=7825961

www.antilae.pl

środa, 01 stycznia 2014

 

Z okazji pierwszego dnia Nowego Roku, wszystkim miłośnikom biżuterii i pięknych, naturalnych kamieni, koleżankom blogerkom, hobbystom i profesjonalnym twórcom biżuterii, wszystkim osobom, które odwiedzają tego bloga przypadkowo lub celowo chciałabym życzyć szczęścia, zdrowia, spełnienia marzeń, osiągnięcia celów, zadowolenia i spokoju w tym Nowym Roku.

Poprzedni rok był lepszy niż oczekiwałam, ale jeszcze nie taki jak sobie wymarzyłam :). Nie tylko w zakresie biżuterii, ale ogólnie pojętego życia udało mi się osiągnąć rzeczy, o które nigdy bym siebie nie podejrzewała. To był bardzo dobry rok, a ten będzie jeszcze lepszy, w co szczerze wierzę.

 

 www.antilae.pl

niedziela, 03 listopada 2013

Gdybym miała porównać sutasz do czegokolwiek innego co mnie spotkało w życiu, byłby to mój kot :). Nie dość że człowiek musi się wysilać, żeby toto chciało człowieka zaakceptować i raz na jakiś czas podeptało po brzuchu, po czym wyspało się na klatce piersiowej radośnie mrucząc... Nie dość, że znosi do domu saszetki smakołyków kosztujące tyle co puszka ludzkiego tuńczyka i jeszcze się zastanawia stojąc przed półkami w sklepie, czy to czarne, kudłate, co siedzi w domu woli wołowinkę w sosie, czy grillowane sardynki... Nie dość, że trzeba temu wymieniać piasek w kuwecie i ciągle zganiać z kanapy... Nie dość, że czasem rozkopie ziemię w doniczce..., to jeszcze nigdy nie wiadomo kiedy nie wróci do domu, bo właśnie poszedł w tango za jakąś kotką, albo znalazł sobie rodzinę, która mu daje jedzenie solone, niezdatne dla kotów, ale za to jakie pyszne :).

Tak samo jest z sutaszem... Dwa dni szycia, głaskania, mierzenia, zegarmistrzowskiego wbijania igły, wybierania równych koralików, przeplatania niemal niewidocznej żyłki przez ucho niemal niewidocznej igły... a efekt nadal jest daleki od mojego wymarzonego ideału :).

Ale podobno trening czyni mistrza :).

www.antilae.pl

niedziela, 20 października 2013

Moja fascynacja biżuterią we wszystkich jej odmianach osiąga coraz nowsze poziomy :). Biorąc pod uwagę fakt, iż biżuterii nie noszę, co więcej moja praca zawodowa jest od biżuterii tak daleka jak granie na fortepianie od zawodowego boksu, niegasnąca fascynacja ciągle nowymi technikami, jak również poświęcanie tej pasji każdej wolnej chwili, nawet mnie samą bezustannie zastanawia. Ostatecznie jednak, chyba o to właśnie chodzi w posiadaniu hobby.

Kolczyki z sutaszu niespecjalnie mi się podobają. Są zbyt papuzie, zbyt wielkie i to podszywanie, obszywanie, motanie, ech... Do tego wszystkiego ja niemal od urodzenia organicznie, w każdej formie, o każdej porze dnia i nocy - nienawidzę szyć. Niestety kiedy zobaczyłam bazy wykonane przez mistrzynie tej sztuki do bransoletek dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy - wpadłam po uszy :). Dwa dni przeglądałam samouczki, czytałam książki, oglądałam tutoriale i przyglądałam się gotowym pracom, nie mogąc zrozumieć jak to do końca jest zrobione. Wreszcie spróbowałam...

Po dwóch dniach szycia i niezliczonej ilości wkłuć w ... palec, powstało coś :). Coś nazwanego pewnie kiedyś z tego zrobię, póki co natomiast podziwiam głównie za cierpliwość wszystkie osoby, które na co dzień zajmują się tym pracochłonnym rękodziełem. Ale bransoletkom nie daruję!. Każdy kiedyś zaczynał i to jest właśnie mój początek.

 

www.antilae.pl

wtorek, 15 października 2013

Kamieni jak wiadomo nigdy za wiele :).

Mój apetyt na kolejne kąski ostatnio wprawdzie zmalał, ale pojawienie się w ofercie nowego, porażającego koloru, czy też kształto-rozmiaru zbliżonego do ideału powoduje, że nie mogę się powstrzymać od zakupów. Zakupów dokonałam 12tego września :|. Przesyłka z Indii, jak wiadomo w ramach bezpieczeństwa ubezpieczona, kurierem i bardzo droga, do tego z doświadczenia wiem, że szybciusia, bo kurier mimo że z drugiego końca świata, potrafi pokonać trasę w dwa dni. Po 10 dniach przesyłki nie ma... "Zapytowuję" się sprzedawcy gdzie moja ekstremalnie szybka przesyłka jest, jako że na stronie zakupu oznaczona widnieje nadal jako niewysłana i otrzymuję zupełnie pozbawioną znamion poczucia winy odpowiedź, iż przesyłka wysłana została, a czekać na nią będę 8-10 dni kalendarzowych :|. Dziwne to dość, ale że wyjątkowo presji czasu nie odczuwam, czekam....

Po kolejnych 11 dniach, przesyłki ani śladu. Piszę kolejnego maila z prośbą o wyjaśnienia... cisza... Przesyłka duża, droga, pal licho szybkość, ale w serwisie reklamacji złożyć nie mogę, bo formalnie przesyłka jest oflagowana jako niewysłana, więc czego się klient piekli, że nie dotarła, jak dotrzeć nie mogła, krótko mówiąc sytuacja nieciekawa...

Niespecjalnie wierząc z mediacje, spory, roszczenia i reklamacje, oraz bezpieczeństwo transakcji (w to chyba szczególnie) zgłaszam spór w serwisie paypal. O dziwo, po trzech dniach dostaję nazwę kuriera i numer przesyłki. Wpisuję numer przesyłki w systemie śledzenia - wysłana dzień wcześniej. Blady strach nie ogarnął, bo skoro została wysłana cztery tygodnie wcześniej, to nie mogła zostać wysłana wczoraj, z kolei skoro została wysłana wczoraj, to sprzedawca kłamał w sprawie wcześniejszej wysyłki, a tym samym tym razem wysłać mógł cokolwiek, abym już mu tylko z tymi mailami i sporami dała spokój.

Ze strachem w oczach otwieram dzisiaj przesyłkę (oczywiście dotarła w dwa dni, tyle że od realnego, a nie wyimaginowanego terminu wysłania), a tam cukiereczki :). Mam mieszane uczucia, bo minerały piękne i warto było czekać, ale serwis kamienny to mnie zawiódł i z żalem, ale chyba usługom tego dostawcy już podziękujemy :).

 

www.antilae.pl

poniedziałek, 17 czerwca 2013

 

Kurier wpadł na mnie dzisiaj, kiedy właśnie wychodziłam z domu na badania. Leżałam więc grzecznie przez 40 minut, próbując nerwowo nie stukać palcami, czekając aż rezonans przestanie mnie skanować, a ja będę mogła wreszcie wrócić do domu otworzyć paczkę... :).

Miałam kiedyś taki okres w "kamienno-biżuteryjnym" życiu, iż zrażona kilkoma niepowodzeniami zakupów zagranicznych - (zdjęcia pokazywały zupełnie coś innego niż rzeczywistość, oczywiście na korzyść wizualną zdjęć ;)), przez długi czas robiłam zakupy wyłącznie w Polsce. Na moje nieszczęście jakość kamieni jakie ostatnio przychodzą z Indii jest tak porażającą, że po każdej kolejnej paczce zamiast przestać... kupuję następną i tak w kółko ;). Pamiętam nawet czasy, kiedy w drodze z różnych zakątków świata szło jednocześnie paczek kilkanaście. Tej blokady założonej samej sobie trzymam się obecnie już sztywno i nie zamawiam kolejnej paczki, dopóki nie dotrze poprzednia, z żalem jednak stwierdzam, iż niestety kurier z Indii potrafi dowieźć paczkę w jeden dzień roboczy... ;)

 

www.antilae.pl

sobota, 30 marca 2013

... chociaż za oknem to w sumie bardziej biało niż na Boże Narodzenie... ;)

poniedziałek, 25 lutego 2013

Z Okazji nadchodzącego wielkimi krokami Dnia Kobiet - KONKURS :).

Do wygrania romantyczny, widowiskowy naszyjnik wykonany z piwnego kwarcu, srebra i naturalnych pereł. Aby go otrzymać wystarczy kilka prostych kroków. Wysyłka jest zupełnie gratis. Idealny moment, żeby zrobić sobie przyjemność na Dzień Kobiet :).

Reguły są proste:
1. Polub stronę Antilae (jeżeli już ją lubisz, nie musisz tego robić ponownie ;)).
2. Zostaw komentarz pod zdjęciem na facebooku (nie musi być sensowny, ale byłoby miło gdyby był miły).
3. Udostępnij to zdjęcie na swojej ścianie.

Losowanie 8 marca 2013 pośród osób, które spełnią wszystkie 3 warunki konkursu.

Miłej zabawy i szczęścia w losowaniu ! :).


https://www.facebook.com/Antilae

 

 

www.antilae.pl

wtorek, 04 grudnia 2012

Moja historia z biżuterią zaczęła się lata temu.

Jeszcze dalej sięgają początki przygody z kamieniami.

A tak naprawdę, to wszystko zaczęło się od koralików :).

Będąc w ciąży, a było to ponad 6 lat temu odkryłam na nowo allegro. Namiętnie kupowałam ubranka dla malucha, (zresztą po dziś dzień nie mogę się wyleczyć z tego nałogu, mając poukładane w szafie ubrania dla synka na 7 i 8 lat, mimo że ma dopiero 6:)) i podczas jednej w takich właśnie nieprzespanych nocy zakupowych wpadłam na aukcję z koralikami... Okazało się, że na allegro są tego tony... Koraliki, kamyki, zatyczki, bigle, rzemyki, sznureczki, szkło, ceramika, plastik, metal, łączniki, małe, duże, kolorowe, nakrapiane, wszelakie możliwe rodzaje... I do tego - jeżeli poszuka się dostatecznie długo, można na przykład od innej osoby, której się już to hobby znudziło, kupić cały worek takich elementów za przysłowiowe grosze. Przypomniały mi się czasy, kiedy jako mała dziewczynka, wiecznie podbierałam mamie biżuterię, lepiłam cuda z modeliny i gromadziłam koraliki, w czasach mojego dzieciństwa dostępne wszak jak na lekarstwo :). Najpierw kupowałam na próbę, potem coraz więcej i więcej. Początkowo tylko je segregowałam, przekładałam, oglądałam, ale po jakimś czasie wpadły mi w ręce stare narzędzia stomatologiczne mojej mamy i okazało się, że połączywszy jedno z drugim, można z tych koralików wykonać cuda. Skręcałam coraz więcej i coraz częściej. Czytałam, szukałam, zwiedzałam blogi innych osób zafascynowanych biżuterią hand-made i potrafiłam nie przespać całej nocy składając i rozkładając wymarzony wzór w nieskończoność, aż wreszcie osiągnął ideał.

Po kilku miesiącach takiej działalności miałam dwa kartony różnych komponentów i dwie szkatułki "poskręcanych" kolczyków, naszyjników, bransoletek, zawieszek. Z czasem wszyscy znajomi i znajomi znajomych chodzili obwieszeni moją biżuterią od stóp po czubek głowy, a mnie ciągle przychodziły do głowy nowe pomysły, wzory, kolory i oczywiście ciągle gromadziłam :).

Potem urodził się mój synek.

Przez trzy pierwsze miesiące rzeczywiście nie miałam czasu na nic, o koralikach nawet nie wspominając. Jednak potem Młody podrósł, najpierw zaczął siadać, potem raczkować, a potem oglądać bajki, zadawać pytania i co ciekawe nie spał. W zasadzie wystarczało mu 6 godzin snu dziennie, a ja pilnując go i nie mając innego planu na długie wieczory przy "Olinku Okrąglinku" znowu zaczęłam tworzyć biżuterię.

Z czasem komponenty metalowe i posrebrzane przestały mi wystarczać. Potem przestało mi się podobać szkło. Zaczęłam kupować komponenty srebrne, potem proste, popularne kamienie (kule gładkie i fasetowane) i dalej tworzyłam.

Mniej więcej trzy lata temu moja siostra wyjechała do Chin i przywiozła mi stamtąd worek "prawdziwych" kamieni... Przepiękne agaty, fasetowane kwarce, maleńkie oponki i prawdziwe perły. Wtedy wpadłam po uszy :).

Nie ma sklepu z kamieniami w internecie, w którym nie miałabym konta ;). Podobnie jak posiadam takowe w niemal każdym sklepie jubilerskim :). W transie potrafię godzinami śledzić aukcje na allegro, ebay'u, lub zagranicznych portalach z kamieniami. Uwielbiam je oglądać, przekładać, segregować, dobierać w pary, oceniać szlif i przejrzystość, odcienie. Głównie je gromadzę. Mam w swoim przepastnym zbiorze okazy szlachetne, półszlachetne, fasetowane i polerowane, obrabiane ręcznie i maszynowo, klasy AAA i tylko ładne :). Z zawodu jestem informatykiem, wiec po całym dniu spędzonym w cyfrowej rzeczywistości, otworzenie wielkiej skrzyni ze skarbami traktuję jak wizytę w innym świecie. Sprowadzam je (zarówno kamienie jak i unikatowe komponenty srebrne) niemal non-stop z całego świata. Nadal przyświeca temu głównie myśl chomikowania, niemniej czasem chcąc odzyskać trochę funduszy z już zakupionych kamieni na nowe kamienie :), część z nich przerabiam na biżuterię. Obecnie wykonuję ją już wyłącznie z komponentów srebrnych. Nie produkuję serii, wzory powielam wyłącznie na specjalne zamówienia (robienie dwa razy tego samego jest  najzwyczajniej w świecie strasznie nudne). Wykonuję głównie biżuterię widowiskową, romantyczną, kolorową i zwracającą uwagę, ale oczywiście nie uciekam od "zwykłych kolczyków", czy prostych naszyjników. Kiedy już szafa zaczyna pękać w szwach od gotowych produktów wystawiam część z nich na allegro. Ceny są najczęściej ustalane tak, aby pokryć wyłącznie koszty zakupu materiałów i obsługi. Prowadzę normalną pracę zawodową, więc na zajmowanie się pełnoetatowym "sklepikiem" zwyczajnie nie mam czasu. Nic mnie jednak tak nie cieszy, jak wykonywanie od czasu do czasu zamówień specjalnych, według konkretnego zamówienia, dla konkretnej osoby.

Jeżeli lubisz unikatową biżuterię polecam lekturę tego bloga.

W miarę możliwości będę dokumentowała swoje prace, głównie dla własnej przyjemności i żeby mieć co poczytać kiedy synek już pójdzie na studia :).